Lot samolotem nie był tak zły jak poprzedni. Kiedy weszłyśmy do domu wszyscy od razu się na rzucili. Dawno nas nie widzieli. Nic się nie zmieniło prócz tego, że wszędzie na dworze leżał śnieg. Cały dzień minął nam na rozmowach. Musiałyśmy opowiadać o tym jak sobie radzimy i tak dalej. Wieczorem zaczęłam malować. Lubiłam to robić u mnie w pokoju. Duża część ściany była obklejona moimi ,,dziełami".
Dlaczego zawsze to robię? Płożyłam się spać późno.
Wstałam około 9. Zjadłam śniadanie i postanowiłam pójść na świetlice. Chciałam zrobić niespodziankę dzieciom. Nałożyłam kurtkę, czapkę i szalik. Było dość zimno więc zakryłam jak największą część twarzy szalikiem, przez co było widać mi tylko oczy. Było już po 13. Szłam moją ulubioną drogą. Jak to miałam w zwyczaju idąc słuchałam muzyki. W słuchawkach dość głośno grały po kolei wszystkie piosenki. Nagle poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Przestraszyłam się. Serce gwałtownie mi się zatrzymało. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam ładne brązowe oczy. Należące do mojego przyjaciela Artura. Dosłownie rzuciłam mu się na szyje. Słuchawki wypadły mi z uszu.
- Ale mnie przestraszyłeś - powiedziałam odrywając się od niego.
- Wołałem cie ale jak zwykle miałaś słuchawki w uszach. Gdzie idziesz? - zapytał.
- Na świetlice a ty ?
- Właściwie to nigdzie. Miałem zamiar się gdzieś przejść. Nawet nie wiem gdzie.
Wyszło na to, że oboje poszliśmy na świetlice.
- Mam pomysł - powiedział przed wejściem, a ja się przestraszyłam. On zawsze ma głupie pomysły. - Zróbmy dzieciom niespodziankę! Pewnie większość już jest na świetlicy. Zakryj włosy.
Ledwo to powiedział zdjął mi czapkę i szalik po czym schował pod nie moje czerwone włosy. Nałożył mi jeszcze kaptur. Po czym zadzwonił dzwonkiem. Otworzyła Madzia. Nie poznała mnie więc powiedziała tylko ,,cześć" bardziej do Artiego niż do mnie i nas wpuściła. Przeszłam przez szatnie i weszłam do sali. Wszyscy na mnie spojrzeli. Damianek zaczął nawet iść w moją stronę.
- Dzień dobry - powiedziałam. Wtedy poczułam jak mały, niebieskooki chłopczyk rzuca mi się na szyję.
- Nareszcie jesteś. Tęskniłem - wyszeptał mi do ucha. Rozbrzmiały piski w których rozróżniłam moje imię. Wszystkie dzieci przybiegły się ze mną przywitać. Czas mijał tak szybko, że ledwo się zorientowaliśmy, a było już po 17. Rodzice siedzieli z nami i nikt nie zwracał uwagi, która już jest. Tak wyszło, że świetlica przedłużyła się do 17:40. Artur odprowadził mnie kawałek. Było już ciemno. Pożegnaliśmy się i zniknął w ciemności.
- A ze mną się nie przywitasz ? - usłyszałam znajomy niski głos. Zamarłam. Nie mogłam ruszyć się nawet o kroku. Serce biło mi jak oszalałe. Nie to nie może być prawda. - Teraz nic nie powiesz? W sądzie jakoś nie brakowało ci odwagi. Wiesz co przez ciebie przeszedłem? 2 lata w zamknięciu?! Dociera to do ciebie.
Ostatnie słowa wykrzyczał. Ze strachu łzy zaczęły mi spływać po policzkach. Chwycił mnie za nadgarstek i mocno ścisnął.
- Puść. To boli - zdołałam wydusić, jednak on tylko wzmocnił uścisk. Zaśmiał się.
- Teraz zapłacisz mi za to - powiedział przez zęby, a później uderzył mnie. Z całej siły wierzchem dłoni w twarz. Przez co upadłam. Pisnęłam z bólu. - Zamknij się. Już nie ma przy tobie kolegów. Nie pomogą ci. Chłopaki mieli cię tylko ostrzec przed najgorszym.
Poczułam mocne kopnięcie w brzuch. Nie mogłam się ruszyć. Byłam tak sparaliżowana przez strach. Kopał mnie po całym ciele. Czułam jak z każdym ciosem słabnę. W końcu przestał.
- Widziałem twojego nowego chłopaka. No nie powiem, gust to masz średni. Nawet mam tu jego zdjęcie - zaśmiał się i pokazał mi ekran telefonu.
Zobaczyłam Nialla całującego się z jakąś dziewczyną.
- Nie to nie prawda... - zaczęłam.
- Tak myślisz? - przerwał mi nachylając się nade mną. Pokazał mi datę. 27 listopad. Jeszcze bardziej zamarłam. To kłamstwo Niall nie jest taki nie zrobiłby mi czegoś takiego. Wtedy przypomniałam sobie jego rozmowę ,,musiałem udawać przez 2 miesiące, że ją kocham". On cały czas miał inną? Przecież odkąd to usłyszałam co dzień do mnie dzwonił i przychodził do mnie do domu. Chciał wyjaśnić, a ja go nie chciałam słuchać. Nie odbierałam od niego i mówiłam Ninie żeby go nie wpuszczała. Po co by miał to robić jeśli mnie nie kocha?
- To wszystko nie prawda. Kłamiesz - wydusiłam z siebie.
- Tak myślałem, że mi nie uwierzysz. Dlatego mam coś jeszcze - usiadł przy mnie na ziemi. Włączył internet i wyszukał jakiś artykuł. Dlaczego on to robi? - ,,Niall Horan ze swoją dziewczyną Margaret świętują razem zakończenie grudniowej trasy koncertowej One Direction. Kochankowie nie mogli bez siebie wytrzymać tych 2 tygodni... "
- Przestań - przerwałam mu. Łzy ciekły strumieniami po moich policzkach. Ból fizyczny, ale też psychiczny był nie do zniesienia. Objęłam rękami kolana. Dosłownie wszytko mnie bolało.
- Ja ci tylko wyświadczyłem przysługę. Nie martw się to jak on cię skrzywdził nie będzie nawet porównywalne z tym co ja zrobię - podniósł się. - Do zobaczenia. Pozdrów wszystkich - po tych słowach popchnął mnie przez co znów leżałam na ziemi. Odszedł. Nie mogłam się podnieść. Obróciłam się jakoś na plecy i wyjęłam telefon z kieszeni. Nacisnęłam numer Niny.
- Nom, co chciałaś ? - zapytała. Usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.
- Jesteś sama? - zapytałam przez łzy.
- Tak. Co się stało ? Gdzie jesteś ? Czemu płaczesz? - była spanikowana.
- Weź moją kosmetyczką i przyjdź na drogę za domem pani Ani. Powiedz wszystkim, że gdzieś idziemy. Proszę pośpiesz się - po tym rozłączyłam się. Chciałam wstać z zimnej ziemi, ale nie mogłam. Nie minęło nawet 10 minut, gdy usłyszałam głos brunetki wołający moje imię.
- Tu jestem - powiedziałam jak najgłośniej mogłam. Nadal płakałam.
- Co się stało ? - podbiegła do mnie i pomogła mi usiąść.
- Adrian - powiedziałam przez łzy.
- Co on ci znowu zrobił ? - zapytała ze złością.
- Później ci powiem. Pomóż mi się jakoś ogarnąć. Nie chce martwić reszty - powiedziałam. Dziewczyna obejrzała mój policzek w świetle telefonu.
- Tu nie dam rady ci tego zakryć. Zorientują się. Dasz radę przejść na mosty?
- Tak - odpowiedziałam. Pomogła mi wstać. Ledwo co mogłam iść. Na schodach obok mostu było nasze ulubione miejsce. Na szczęście latarnie wszystko oświetlały. Wdrapałam się na górę po czym dziewczyna zaczęła obmywać mi miejsce, w które dostałam od chłopaka. Nałożyła na nie warstwy fluidu, żeby zakryć zaczerwienienie. Pomogła mi otrzepać ubranie ze śniegu i ziemi, a ja w tym czasie opowiedziałam jej co się wydarzyło. Nie mogła w to uwierzyć. Pominęłam oczywiście fakt o jego groźbie i powiązaniu z tamtymi mężczyznami.
- To na pewno był Niall? - zapytała ze zdumieniem.
- Tak - kolejny strumień łez. Skąd ich tyle mam w sobie? - Jak wrócimy do domu musimy sprawdzić czy to aktualny artykuł.
- Skoro mowa o domu to powinnyśmy już wracać. Jesteś cała przemoczona. Jeszcze się przeziębisz - przytuliła mnie i jakoś ruszyłyśmy w stronę domu. Ciężko było mi iść. W czasie kąpieli zobaczyłam jak wiele mam siniaków. Ledwo co chodziłam. To że byłam mokra wyjaśniłyśmy bitwą na śnieżki i tym, że przy powrocie do domu poślizgnęłam się na lodzie. Na szczęście wszyscy uwierzyli. Jak się okazało - tak Niall miał dziewczynę przynajmniej tak twierdził internet i wiele różnych artykułów. Nina była trochę zła na Harrego, że nie powiedział o tym, ale nie miał powodów. Nie wiedział o tym, że byłam z Niallem. Sam się na niego wkurzył.
W Polsce spędziłyśmy czas aż do Sylwestra. Już drugiego byłyśmy w Londynie. Dotarłyśmy tam wieczorem. Po kąpieli przebrałam się w krótką bluzkę i spodenki. Kiedy stałam przed lustrem w pokoju usłyszałam pukanie do drzwi. Myślałam, że to Nina, więc nie widziałam powodów by zakrywać siniaki, które zrobił mi Adrian. Powiedziałam ,,proszę", a w drzwiach zobaczyłam Harrego. Przestraszyłam się.
- Co ci się stało ?? - powiedział patrząc na liczne siniaki. Chwyciłam bluzę i nałożyłam ją.
- Nic... To nic. Co chciałeś ?
- Ktoś cię uderzył ? - zapytał, a w jego oczach zobaczyłam smutek. Zaczął do mnie podchodzić, ale gdy zrobiłam krok w tył zatrzymał się.
- Nie. Ja ... ja spadłam ze schodów - skłamałam. Chyba zrozumiał, że nie chce o tym rozmawiać. Więc zmienił temat choć widziałam, że przygląda się każdemu zasinionemu miejscu na mojej skórze.
- Przyszedłem zapytać jak się czujesz? Wiesz chodzi o Nialla. Nie wiedziałem, że coś pomiędzy wami jest. Nie wspominałem o jego dziewczynie, bo myślałem, że wiesz...
- Spokojnie. Nic mi nie jest - skłamałam uśmiechając się. - Mógłbyś nikomu nie mówić... - pokiwał głową. Usłyszeliśmy z dołu, że Nina go woła.
- Chyba muszę już iść. Trzymaj się i nie spadaj już więcej ze schodów - uśmiechnął się i zamknął za sobą drzwi.
Leżałam tak jeszcze przez długi czas nim zdołałam zasnąć.
W nocy miałam koszmar związany z Niallem. Ciągle widziałam jak całuje się z tą dziewczyną. Podobno miała na imię Margaret. Była piosenkarką. Naprawdę ładną. Nie dziwie się, że mu się podoba. Postanowiłam zejść do kuchni by się napić, ale gdy przechodziłam obok pokoju Niny usłyszałam płacz. Od razu tam weszłam.
Zobaczyłam ją. Była cała roztrzęsiona.
- Co się stało ? - zapytałam kładąc się koło niej na łóżku i ja przytulając.
- Po prostu boję się, że coś ci się znowu stanie - załkała.
- Spokojnie nic mi nie będzie. On przecież tu nie przyjedzie - powiedziałam próbując również przekonać siebie. Minęło dużo czasu zanim zasnęła. Chwilę po niej też to robiłam.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz