31 grudnia 2015

One Direction

Rozdział XI
Biegłam, nawet nie wiem gdzie. Ulice oświetlone były latarniami. Wszystko wydawało się takie obce. Ledwo widziałam coś przez łzy. Wbiegłam na ulicę.

 Nie zauważyłam nadjeżdżającego czarnego BMW. Zahamował z piskiem opon. Zatrzymał się kilka centymetrów ode mnie. Nie wiem czy ze strachu czy z jakiegoś innego powodu bezwładnie upadłam na maskę samochodu. Po czym osunęłam się na ziemię. Jakiś mężczyzna wybiegł z auta. Był bardzo zdenerwowany. 
- Nic ci nie jest ? - zapytał klękając koło mnie. - Coś cię boli? Zadzwonię na pogotowie.
- Nie - krzyknęłam. - Nic mi nie jest po prostu bardzo się przestraszyłam. Przepraszam - spróbowałam się podnieść. Udało mi się przejść kilka kroków, ale zakręciło mi się w głowie. Nie mogłam się ruszyć. Znów bezwładnie opadłam na ziemie. Poczułam jak mężczyzna do mnie podbiegł i próbował jakoś mi pomóc. Widziałam wszystko jak przez mgłę. Później jakbym zasnęła. Obudziłam się chwilę przed przyjazdem pogotowia. 
- Wytrzymaj jeszcze chwilkę - powiedział trzymając mnie za rękę. 
- Naprawdę nic mi nie jest - powtórzyłam. Miałam zachrypnięty głos. 
- Spokojnie - pogłaskał mnie po głowie którą trzymałam na jego kolanach. Zobaczyłam, że łzy spływają po jego policzkach. Chwilę później usłyszeliśmy sygnał pogotowia. Potem zobaczyliśmy oczekiwany pojazd. Szybko wysiadło z niego dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Mężczyzna z samochodu zaczął  objaśniać co się stało, a ja przy pomocy kobiety wstałam. Zaczęła zadawać mi pytania. Powiedziałam że nic mi nie jest. Zrobiła, krótkie badania i potwierdziła moje zdanie. Kazała mi tylko zadzwonić do kogoś by po mnie przyjechał. Spojrzałam na ekran telefonu było tam 76 nieodebranych połączeń. Większość było od Nialla i Niny. Zobaczyłam wśród nich również od Michaela, Diany, Harrego, Lu i Liama. Miałam zamiar oddzwonić do Niny, ale na ekranie pojawił się numer Michaela. Po raz kolejny do mnie dzwonił. Przeciągnęłam zieloną słuchawkę po ekranie.
- Słucham - powiedziałam do telefonu. Usłyszałam głośne westchnięcie ulgi.
- Nareszcie odebrałaś. Nawet nie wiesz jak się o ciebie martwimy. Gdzie ty byłaś? - miał tak spanikowany głos. Chyba ma na prawdę się martwili. 
- Nic mi nie jest. Miałem mały wypadek... Mógłbyś po mnie przyjechać ? - zapytałam. Zgodził się. Podałam mu adres, a on po niecałych 10 minutach był na miejscu. 
- Nie chce jechać do domu - powiedziałam czując spływające łzy po policzkach. 
- Możesz nocować u mnie - powiedział po chwili namysłu.
- Dziękuję - był dla mnie tak miły. Nawet nie zapytał o co chodzi. Nie miałam siły o tym rozmawiać. 
                                                        ~~~Michael~~~
 Angela zasnęła podczas drogi. Może to dobrze. Musiałem przenieść ją do domu. Była tak lekka. Czułem się jakbym niósł małą dziewczynkę. Była dla mnie jak siostra, której nigdy nie miałem. Kiedy wszedłem natknąłem się na mamę. Powiedziałem jej, że zaraz przyjdę. Ułożyłem ją w moim łóżku, zdjąłem jej buty i przykryłem ją. Z samochodu wziąłem wcześniej jej telefon, który teraz położyłem na szafce nocnej. 
- Kim jest ta dziewczyna? - spytała mama, gdy wszedłem do kuchni. 
- To koleżanka. Miała wypadek i prosiła, żebym po nią przyjechał. Nie chciała, żebym zawiózł ją do domu. Spotkałaby wtedy swojego chłopaka. Nie mogłem jej zostawić samej - zacząłem wyjaśniać. Zobaczyłem, że mama płacze. Nie wiedziałem o co chodzi. Mocno mnie przytuliła.
- Cieszę się, że wyrosłeś na takiego chłopaka. Jestem z ciebie dumna - wzmocniła uścisk. Byłem zaskoczony. 
- Idę zadzwonić do reszty. Pewnie umierają ze strachu - powiedziałem i wyszedłem z pomieszczenia.
- Cześć Nina. Angela jest u mnie. Nie chciała wracać do domu - zacząłem. 
- Co jej się stało ? - zapytała spanikowana.
- Miała wypadek - powiedziałem. - Przyjechało pogotowie. Nic poważnego się nie stało. Mężczyzna  tego samochodu...
- Jakiego samochodu? - przerwała mi. Słyszałem, że szlocha. 
- Wjechał w nią. Chciała iść ale zemdlała - bardziej zaczęła płakać. - Nie martw się nic jej już nie jest. Lepiej pójdę do niej. Zasnęła w czasie drogi. 
- Dobrze zgodziła się przez łzy, a  ja się rozłączyłem. Kiedy wróciłem do pokoju dziewczyna siedziała na łóżku. 
Spojrzała na mnie tymi ciemnymi pełnymi łez oczami. Od razu ją przytuliłem. Zaczęła opowiadać mi co się stało. 
                                                    ~~~Nina~~~
Po zakończeniu rozmowy. Osunęłam się po ścianie. Błyskawicznie pojawił się przy mnie Harry. Objął mnie ramionami. 
- Co ci powiedział ? - zapytał. 
- Angela miała wypadek - powiedziałam dławiąc się łzami. - Jakiś samochód ją potrącił. Teraz jest u Michaela. Nie chciała tu wracać. 
Zobaczyłam jak po policzkach blondyna spływają łzy. 
- To przeze mnie - powiedział wycierając łzy. Wybiegł z mieszkania. Spojrzałam na zegarek 2:43. 
- Chodź. Spróbujesz zasnąć - powiedział Harry prowadząc mnie do pokoju. Nie potrafiłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Ledwo co mogłam iść. Kilka razy prawie się przewróciłam. Harry zaniósł mnie do pokoju. W jego ramionach czułam się bezpieczna. 
- Nie mogę jeszcze raz jej stracić - zaczęłam głośniej płakać. Mocno mnie przytulił. Przecież ona mogła zginąć. Kolejny raz gdy mnie najbardziej potrzebowała mnie nie było. Dlaczego zawsze tak jest? Znowu ją tracę. Czuję to.
                                                                ~~~Angela~~~
Opowiedziałam Michaelowi co się stało. Przytulał mnie mocno. Poczułam się jakbym miała brata. Leżeliśmy przytuleni do siebie na łóżku. Wysłuchał mojego narzekania. Był najlepszym przyjacielem, może nawet kimś więcej. Kimś jak starszy brat. 
- Naprawdę tak powiedział ? - zapytał, a ja tylko pokiwałam głową na tak. - Może źle usłyszałaś?
- Powiedział, że przez 2 miesiące musiał udawać, że mnie kocha - zaszlochałam. 
- Już spokojnie - pocieszył mnie. - Otrzyj łzy. 
Zrobiłam to co powiedział. Cieszę się że go mam. 
- Już po piątej - zdziwił się Michael. - Rozmawialiśmy przez jakieś 3 godziny. Pora spać. 
Kiedy to powiedział przykrył nas kołdrą, a ja się w niego wtuliłam. Pocałował mnie w czoło na dobranoc.
 Jak tylko zamknęłam oczy zasnęłam. Śniła mi się sytuacja z poprzedniego dnia. Obudziłam się z płaczem. Michael głaskał mnie po głowie bym się uspokoiła. 
- Może chodź już na obiad ? - zapytał. 
- Obiad ? - zdziwiłam się. 
- Jest już po 13 - uśmiechnął się. Rozejrzałam się po pokoju. Był mały jednak bardzo ładny. Podobał mi się. Zeszliśmy po schodach do kuchni. Jego mama od razu mnie przytuliła. Była to niska naturalna blondynka o ciemnych oczach. Pomimo różnicy kolorów włosów jej najmłodszy syn był do niej bardzo podobny.  Wyglądała bardzo młodo.
- Jak się czujesz? - zapytała. Trzymając mnie za ręce. 
- Dobrze, dziękuję. Przepraszam za...
- Nie masz za co przepraszać - przerwała mi. - Zostań tu jak długo tylko będziesz chciała. Jesteś głodna? Po co ja pytam ? Na pewno jesteś. 
Przy obiedzie dużo rozmawialiśmy. Jego mama była na prawdę kochana. Michael zgodził się mnie odwieźć do domu więc pożegnałam się z jego mamą. Zaprosiła mnie jeszcze za tydzień na kolacje, ponieważ bracia bruneta przyjeżdżają. Zgodziłam się przyjść. Poprawiła mi humor. Była równie optymistyczna co jej syn. 

Pół godziny później byłam w domu. Michael zadzwonił wcześniej do Niny by sprawdzić czy chłopaków tam nie ma. Na szczęście była sama. Chłopak zostawił nas żebyśmy mogły swobodnie porozmawiać. Brunetka od razu mnie przytuliła. Opowiedziałam jej co się stało i poprosiłam, żeby mówiła chłopakom, że mnie nie ma w domu, a przede wszystkim Niallowi. Poszłam do swojego pokoju. Przebrałam się i włączyłam muzykę. Leżałam rozmyślając o wszystkim co mi się przytrafiło. 
- Powiem jutro nauczycielom, że cię nie będzie - powiedziała otwierając drzwi. Pokiwałam głową. Zanim zdążyła zamknąć drzwi zadzwonił jej telefon. 
- Słucham - powiedziała przykładając go do ucha. - Nie nie ma jej... Nie wiem gdzie jest, pewnie z Michaelem... - nie wiedziałam, że tak dobrze kłamie. Sama bym jej uwierzyła. - Dobrze, jak będzie chciała to sama zadzwoni... Daj jej spokój. 
Po tych słowach rozłączyła się. 
- Dziękuje - powiedziałam. Podeszła do mnie. Jej falowane włosy były trochę potargane. Miała na sobie krótką bluzkę zakrywającą tylko piersi. Lubiła ubierać się w takie bluzki, które odsłaniały jej brzuch. Szczególnie w domu je nosiła. To było w jej stylu. Jak zwykle ładnie wyglądała choć widać było, że mało spała. To przeze mnie...
- Nie smuć się - powiedziała siadając obok mnie. Pogłaskała mnie po kolanie co mnie trochę uspokoiło. - Na razie będziesz miała spokój. Chłopaki jutro wyjeżdżają w trasę koncertową na dwa tygodnie. No a jeśli zapomniałaś to my 20 lecimy do Polski. 
Uśmiechnęłam się co odwzajemniła. Pocałowała mnie w czoło po czym wyszła z pokoju. Dobrze, że przez tyle dni ich nie spotkam. Prawie zapomniałam, że za niedługo święta. Muszę jakoś się przygotować. Poczułam kłucie w sercu. W sercu, które teraz ,,dzięki" Niallowi jest w kawałkach. 
Nie wiedziałam co robić. Zaczęłam bawić się telefonem lecz to nie pomagało. W końcu dałam się ponieść myślą.

Nie wiem ile tak siedziałam, ale myślałam o tak wielu rzeczach. W końcu zamknęłam drzwi na klucz i poszłam do łazienki. Je również zamknęłam. Wyciągnęłam z kosmetyczki właśnie to co tak bardzo mnie kusiło... żyletkę. Połyskiwała w moich dłoniach. Taka mała, a tak wiele może zmienić. Zdjęłam bransoletki. Nosiłam ich tak wiele na lewym nadgarstku. Odsłoniły wiele blizn. Przyłożyłam drobny przedmiot do nadgarstka i robiłam jedną dość głęboką kreskę. Przypomniałam sobie jak pierwszy raz to zrobiłam. Było to kilka tygodni po pobiciu. Niby poszłam się wykąpać lecz to był tylko pretekst. Wzięłam żyletę do rąk. Wahałam się. Pierwsze cięcie było lekkie. Choć dało mi wiele ulgi. Poczułam się lepiej. Zdaniem innych to była ,,niepotrzebnie wylana krew". Tym, który tego nie rozumieją może tak się wydawać. Ja czuje co innego. To jest jak narkotyk. Po jednej niewinnej kresce chce się więcej. Chwila ulgi jest tego warta. To po prostu uzależnienie, z którego nie da się tak łatwo wyjść. Na początku jest jakiś poważny powód, a później robi się to z przyzwyczajenia lub z błahych powodów. Chciałam żeby mi ktoś pomógł to zwalczyć. Sama nie mogłam sobie z tym dać rady. Nadal nie mogę. Jednocześnie nie chciałam żeby ktoś wiedział. Dużo osób uważa że głupie nastolatki chcą się tylko popisać przed znajomymi lecz tak nie jest. Przynajmniej w przypadku niektórych. Te osoby trzymają się na uboczu. Nie zdejmują bluz, nawet jeśli jest gorąco. Jeżeli już to zrobią mają wiele bransoletek lub co innego zakrywającego rany. To jest na prawdę okropne. Wszystko zaczyna być inne. Postrzeganie świata zmienia się. Częste huśtawki nastrojów to codzienność. Nawet najgorszemu wrogowi nie życzę takiego czegoś.
Robię kolejne kreski. Krew coraz bardziej spływa na płytki. Czuje ulgę.

29 grudnia 2015

One Direction

Rozdział X
                                                           ~~~Angela~~~
- Podobał ci się film ? - zapytał Niall przed kinem. Pokiwałam głową. Był ubrany w czarną kurtkę, czapkę pod którą schował większość blond włosów i szalik zakrywający twarz. Woleliśmy uniknąć zdjęć. Przede wszystkim ja tego chciałam. - To teraz niespodzianka - dodał i pociągnął mnie za rękę. Było dość chłodne popołudnie. Naciągnęłam kaptur na głowę. Wprowadził mnie na dach jakiegoś wysokiego budynku. Było z niego widać cały Londyn. Położyłam dłoń na jego dłoni. 
Po chwili obrócił mnie i czule pocałował. Nasze usta idealnie się wypełniały. Podobało mi się jak delikatnie dotykał moje usta. 
- Kocham cię - powiedział spoglądając w moje oczy. Poczułam się jak księżniczka. Odpowiedziałam tym samym. Z kieszeni kurtki wyjął małe fioletowe pudełeczko. Podał mi je i kazał rozpakować. Zrobiłam to powoli. Nie byłam pewna co w nim znajdę. Moim oczom ukazał się złoty naszyjnik. Było to serduszko otoczone małymi diamencikami z napisem ,,A+N", a na odwrocie ,,Na zawsze". Podziękowałam mu, a on uniósł mnie i obrócił mocno przytulając. W moich oczach pojawiły się łzy. Byłam tak szczęśliwa mając go przy sobie. 
- Będziesz moją dziewczyną?- zapytał wprost do mojego ucha. Moje serce szybciej zabiło a w brzuchu pojawiło się stado małych motyli.
- Tak - odpowiedziałam szczęśliwa.

Postawił mnie na ziemi i puścił jakąś piosenkę. Zaczęliśmy tańczyć przytuleni do siebie. Robiło się ciemno, więc zeszliśmy z budynku. Poszliśmy na spacer i do kawiarni. To chyba były najlepsze mikołajki w moim życiu. Później postanowiliśmy pójść do mnie. Kiedy robiliśmy sok trochę się nim oblałam. To oczywiście nie była moja wina. Niall po prostu zbyt szybko się obrócił , a ja akurat za nim stałam z sokiem w ręce. Cała szklanka soku z pomarańczy wylądowała na mnie co wywołało dużo śmiechu. Jednak cała się kleiłam więc poszłam się przebrać i umyć na górę. Nałożyłam jakieś luźne ubrania. Byle by tylko były. Chciałam wystraszyć Nialla więc schodziłam po cichu. O mało co nie przewróciłam się na krętych schodach. 
- Przecież wiesz... - rozmawiał przez telefon. - Ona nic dla mnie nie znaczy... - odczekał chwilę. Najwyraźniej osoba po ,,drugiej stronie" coś mówiła po czym kontynuował. Oparłam się o drzwi chcąc lepiej słyszeć. - Musiałem przez te pół roku udawać, że mi na niej zależy. Nawet nie wiesz jakie to męczące... Taka była umowa... Nie wiem, może myśli, że to na prawdę ... - chciałam wejść, jednak stałam jak zamurowana. On cały czas kłamał ? Nie kocha mnie? To wszystko było kłamstwem. Te pocałunki, to co mówił było przez jakąś umowę? Łzy spływały po moich policzkach. Nawet nie chciałam ich powstrzymywać. - Ostatnio spędzam z nią dużo czasu...
Drzwi lekko się otworzyły przez co wpadłam do pomieszczenia robiąc przy tym dość duży hałas. Chłopak odwrócił się w moją stronę. Był zdziwiony, a nawet przestraszony. Wyglądał jakby zobaczył ducha. Telefon wypadł mu z ręki. Natychmiast zamknęłam głośno drzwi, chwyciłam kurtkę i wybiegłam z domu. 
___________________________________________________
              Przepraszam, że dzisiaj taki krótki rozdział.

27 grudnia 2015

One Direction

Rozdział IX
                                                         ~~~Niall~~~
Jak zwykle w sobotę wieczorem spędzaliśmy razem czas. Niestety tym razem nie było z nami Lu i Liama ponieważ poszli na podwójną randkę ze swoimi dziewczynami. Więc zostaliśmy w czwórkę. Postanowiliśmy obejrzeć film. Miałem ochotę na Opowieści z Narnii, więc to wybraliśmy. Siedziałem koło Angeli, a Harry i Nina przytulali się koło nas. Od kilku dni to planowałem. Jej dłoń leżała pomiędzy nami. Położyłem moją rękę na jej. Poczułem jej delikatną skórę. Moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz. Po chwili splotłem nasze palce co wywołało kolejne przyjemne uczucie. Marzyłem o tym od tak dawna. 
- Idę zrobić popcorn - powiedział Harry i wyszedł.
- Sok się skończył - zauważyła po chwili Nina, gdy chciała sobie nalać napoju, a go nie było. Zrobiła to samo co chłopak. Nadal nasze dłonie były splecione. Byłem blisko niej więc czułem bicie jej serca, a może było to moje serce ? Odwróciłem się w jej stronę co też uczyniła. Jej oczy były tak piękne. Nie mogłem przegapić takiej szansy. Dłonią dotknąłem jej policzek. Wydawała się zaskoczona. Lekko pocałowałem ją w usta. Były trochę spierzchnięte. Znów spojrzałem w niewiarygodnie ciemne oczy jakimi teraz się wydawały. Pocałowałem ją tym razem mocniej. Usłyszałem, że para wchodzi do pomieszczenia więc się od siebie odsunęliśmy. 
- Idę do toalety - powiedziała Angela wstając. Zobaczyłem w świetle filmu na jej policzku łzę. Byłem zaskoczony. Szybko opuściła pomieszczenia. Nie wiedziałem co robić. Co ja takiego zrobiłem, że płacze? Może nie powinienem jej całować ? Nie chciała tego ? Chciałem ją przeprosić. Wyjaśnić. 
                                                        ~~~Angela~~~
Co teraz mam zrobić? Pocałował mnie. Z jednej strony nie chciałam tego, ale z drugiej podobało mi się. Poczułam motylki w brzuchu. Przy Adrianie nie czułam czegoś takiego. On nigdy nie był tak delikatny. Niall pocałował mnie z taką delikatnością jakby bał się, że mi coś zrobi. To było tak wyjątkowe.  Jeśli mnie pocałował to chyba musi coś do mnie czuć. Myślałam, że nikt nic do mnie już nie poczuje. Niestety on chyba to zrobił. Może powinnam spróbować ? Podoba mi się, więc może coś z tego będzie. Zaryzykuje. Chociaż zobaczymy czy coś jeszcze zrobi. Spojrzałam w moje odbicie w lustrze. Łza, która wcześniej spłynęła po moim policzku już wyschła zostawiając czarny od tuszu do rzęs ślad. Jakoś to poprawiłam. Otwierając drzwi zobaczyłam w nich blondyna z podniesioną ręką. Widocznie chciał zapukać. Odchrząknął i ją opuścił. 
- Przepraszam - powiedział spuszczając głowę i nim zdążyłam spytać za co dodał - nie powinienem cię całować. Przecież możesz kogoś mieć lub po prostu nic do mnie nie czuć...
- Nie masz za co. To ja się źle zachowałam. Po prostu uciekłam. Przepraszam - przerwałam mu.
- Wiem, że gdybym tego nie zrobił żałowałbym. Coś do ciebie czuje. Od kiedy cię zobaczyłem spodobałaś mi się - zobaczyłam jak się rumieni. Nie wiem czemu położyłam dłoń na jego podbródku i zmusiłam go tym sposobem do spojrzenia w moje oczy. Lekko musnęłam ustami jego policzek. Otulił mnie w szczelnym uścisku. Na tyle mocnym bym poczuła się bezpiecznie i na tyle delikatnie jakby bał się mi coś zrobić. Chyba jest jedyną osobą na świecie, która potrafi tak przytulać. Był po prostu wyjątkowy. Czy ja się zakochałam ? Po dłuższej chwili trochę się odsunął nadal trzymając dłonie na mojej talii. Spojrzał mi w oczy i chyba chciał coś mi powiedzieć, ale nie zdążył, ponieważ go pocałowałam. To był jeden z najwspanialszych pocałunków w moim życiu. Poczułam ,,motylki" w brzuchu. Odpowiedź na poprzednie prytanie: tak zakochałam się.
- Powinniśmy już wracać - powiedział, gdy się od siebie oderwaliśmy. Okazało się że film już się skończył więc postanowiliśmy się gdzieś przejść. Było już po 22. Szczerze mówiąc dość nietypowy pomysł jak na tą godziną. Chłopcy nałożyli cienkie szaliki zakrywające twarz i kaptury. W efekcie było widać tylko ich oczy, ale lepsze to niż fotoreporterzy. Londyn nocą wygląda pięknie. 
Chłopcy postanowili, że przenocujemy dziś u nich. Tak, oni to postanowili. W drodze powrotnej nieśli nas. Co było dość zabawne. Lu i Liam jeszcze nie wrócili. Pewnie oni nocują u swoich dziewczyn. Dali nam jakieś bluzki, żebyśmy miały w czym spać. Nina spała za na mową Harrego w jego pokoju, a ja miałam w pokoju gościnnym. Był on przestronny i bardzo elegancki. Wszystko było białe lub czarne. Łazienka także była w tych kolorach. Wzięłam prysznic i jakoś się ogarnęłam. Bluzka Nialla była o wiele za duża. Wyglądałam w niej jak mała dziewczynka przymierzająca ubrania starszego brata. Nie chciało mi się spać więc siadłam na łóżku i zaczęłam przeglądać coś na telefonie. Miałam kilka nieodebranych połączeń więc je sprawdziłam. Dostałam je od osób z Polski. Jedna była ze świetlicy. Nie zdążyłam jej jednak sprawdzić, ponieważ usłyszałam pukanie. 
- Proszę - powiedziałam po Polsku. Po czym skapnęłam się, że powinnam powiedzieć to po angielsku więc się poprawiłam. Jakoś po przeczytaniu wiadomości w ojczystym języku  zapomniałam, że tam nie jestem. Wszedł blondyn.
- Plose? - zdziwił się. Słodko mu wychodziła próba mówienia po Polsku. Brzmiał jak małe dziecko. Wywołało to u mnie śmiech. - Ej nie śmiej się ze mnie. Przynajmniej próbowałem - udał obrażonego. 
- Mówiłam ,,proszę" - powiedziałam. Jeszcze chwilę próbował to powiedzieć, ale mu się jakoś nie specjalnie udawało. W końcu się zdenerwował i wziął mnie na ręce. Przespacerował się po pokoju, a ja próbowałam się wyrwać. 
- Proszę, puść mnie. Zrobię wszytko - powiedziałam w końcu. Przystanął i spojrzał na mnie. 
- Wszytko? - spytał z niedowierzaniem. 
- Prawie wszytko - poprawiałam się.
- No to nie - stwierdził i usiadł na fotelu sadzając mnie sobie na kolanach. 
                                       
- I co teraz robimy ? - zapytałam po chwili. 
- Nie chce ci się spać ? - odpowiedział pytaniem na pytanie, a ja pokręciłam przecząco głową. - No to możemy pogadać. 
- O czym ?
- No nie wiem. Jak tam w szkole? 
- Bardzo dobrze. Mam paru nowych znajomych. Moja koleżanka z klasy jest z Polski i bardzo was lubi. Od kilku lat marzy żeby was poznać. Jest bardzo fajna. No i jeszcze jest taki fajny chłopak też jest w pierwszej klasie studiuje historię sztuki. Pierwszego dnia zajęć przysiadł się do nas w czasie lanczu. Wtedy podeszli jacyś ostatnioklasiści i ... i był wśród nich taki chłopak, który przypomniał mi... a dobra to nieważne. Mamy taki fajny projekt z biologii. Cały rok szkolny się przygotowujemy do prezentacji. Jestem w grupie z Dianą to ta z Polski, Michaelem ten co studiuje historie sztuki i jest jeszcze Lucy - opowiadałam.
- Kogo ci przypomina ? - spytał po tym jak skończyłam.
- Nikogo takiego. Nie ważne. Co robisz w mikołajki ? - zapytałam wymijająco.
- Zabieram cię do kina, a później będę miał dla ciebie niespodzianką - powiedział całując mnie w czoło. 
- Skąd wiesz, że się zgodzę ?
- Bo wiem - odpowiedział. Przez cały czas bawił się naszymi dłoniami. Przytuliłam się do niego. Musiałam zasnąć, ponieważ nic więcej nie pamiętam. Obudziłam się w dużym łóżku. Po chwili zauważyłam, że ktoś na mnie patrzy. Na krześle obok łóżka siedział Niall. Jego niebieskie oczy wpatrywały się we mnie. Ja tylko naciągnęłam kołdrę na głowę i obróciłam się na brzuch. Poczułam jak ktoś się na mnie kładzie. Tym ,,kimś" był Niall. 
- Ała, ciężki jesteś - powiedziałam z udawanym piskiem. 
- Naprawdę? Ja ciężki? - specjalnie jeszcze mocniej na mnie nacisnął, a ja przewróciłam się na bok tym samym zrzucając go z siebie. Od razu wstałam. 
- Co robisz? - zapytał zdziwiony. 
- Muszę się umyć - stwierdziłam.
Nie zdążyłam jednak dojść do toalety ponieważ poczułam czyjeś ręce na talii. 

26 grudnia 2015

One Direction

Rozdział VIII
                                       *** początek roku szkolnego ***
                                                    ~~~ Angela~~~
Wakacje minęły strasznie szybko. Prawie co dzień spotykałyśmy się z chłopakami. Nawet przedstawili nas reszcie zespołu. Wszyscy chłopcy byli wspaniali. Dobrze się dogadywaliśmy.
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły, a właściwie zajęć. Trochę się stresuje. Na szczęście jest przy mnie Nina. Chodzi do tej samej uczelni. To jej ostatni rok. Wybrałam na studiach, zgodnie z moimi marzeniami, kierunek weterynarii i pedagogiki. Na szczęście dało się to wszystko pogodzić bez zbieżności zajęć. Dzień adaptacji minął na luzie. Oprowadzili nas po szkole, zapoznali nas z regulaminem i tak dalej.  Było dość dużo osób z innych państw na tym kierunku, w tym jedna z Polski. Co mnie bardzo ucieszyło. Dziewczyna to niska brunetka o ciemnych oczach imieniem Diana. 



Zdaje się być dość nieśmiałą i bardzo miłą. Od razu się zaprzyjaźniłyśmy. Chociaż nie wiem jakim sposobem dostała się tutaj pomimo tego, że średnio radzi sobie z angielski. 
        Zajęcia zaczynałam o równej 9. Nina postanowiła mnie odwieźć chociaż zaczynała godzinę później. Pierwsze zajęcia były dość proste więc zleciały szybko. Nim się skapnęłam była pora lanczu. Z moją nową koleżanką z klasy weszłyśmy do wielkiej sali. Kupiłyśmy coś do jedzenia i usiadłyśmy na uboczu. Rozmawiałyśmy oczywiście po Polsku. Dowiedziałam się że mieszkała w Krakowie. Ma młodszego brata. Zgodziłam się jej w razie czego pomagać i tłumaczyć jeśli czegoś nie zrozumie. Kiedy już prawie zjadłyśmy swój posiłek bez pozwolenia przysiadł się do nas jakiś chłopak. Przedstawił się jako Michael. Wysoki, dość przystojny brunet. Był dość miły i rozgadany. 
 Fajnie się z nim rozmawiało. To również pierwszoklasista tyle, że na wydziale historii sztuki. Szczerze mówiąc pasuje to do niego. Jeszcze jedno podobieństwo: nie jest z Wielkiej Brytanii.  Mieszkał w Ameryce.  Przeprowadził się z rodziną do Londynu, ponieważ jego mama zawsze tego chciała. Poza tym twierdził, że w Ameryce nie jest zbyt ciekawie. Miał tam wielu ,, nieprzyjaciół". Tak samo jak ja pomyślałam. Cały czas mówił.  Pasowało nam to.  
- Hej, zobaczcie znowu nasz kolega - zawołał przechodzący koło nas chłopak do swoich kolegów pokazując na Michaela, przy tym przerywając naszą rozmowę o podróżach. Widać było, że nie jest przyjaźnie nastawiony. Jego koledzy również podeszli. 
- Co wy znowu chcecie? - spytał Michael z lekkim zakłopotaniem i co mnie zdziwiło strachem. Chłopak podszedł bliżej a za nim jak cienie reszta. 

- Przyszliśmy się tylko przywitać - odpowiedział brunet z ciemnymi oczami. Chciał lekko uderzyć go w głowę, tak jak to zwykle robią głupi licealiści, by kogoś zaczepić tyle, że jesteśmy na studiach i powinien już dawno wydorośleć. Chyba jeszcze z tego nie wyrośli. Jednak byłam szybsza i po prostu złapałam go za rękę i wstając wykręciłam mu ją. To był impuls. Jęknął. Spojrzał na mnie zaskoczony. Miał ciemne oczy podobne do... do oczu Adriana. 
Nie wiem czemu mi go przypomniał. Poczułam łzy w oczach. Odepchnęłam go tak że wpadł na kolegów którzy go złapali. Chwyciłam plecak i wybiegłam ze stołówki. Korytarze były puste, gdy zobaczyłam drzwi do toalety od razu tam weszłam. Na szczęście nie było tam nikogo. Oni byli tacy do siebie podobni. Nie mogę o nim myśleć. Uderzyłam pięścią w ścianę co zawsze pomagało mi wyładować złość. Spojrzałam w lustro i poprawiłam makijaż tak by nie wzbudzić podejrzeń. 
- Angela jesteś tu ? - zapytała Diana wchodząc jej głos był pełen troski i jak zwykle słodki. Kiedy tylko mnie ujrzała rzuciła mi się na szyje. 
- Jest tu ? - zapytał Michael po dłuższej chwili otwierając nieśmiało drzwi od razu otulił nas ramionami. Wszyscy się zaśmialiśmy.
- Kim oni byli ? - zapytałam Michaela kiedy tylko oderwaliśmy się od siebie. 
- Nie wiem. Wczoraj jak byłem w toalecie przyczepili się do mnie. Z tego co wiem chodzą do drugiej klasy. 
- Jak ty to zrobiłaś ? - zapytała Diana pełna podziwu.
- Lata treningu - zaśmiałam się. 
- Ale on jest o wiele silniejszy - ciągnęła.
- Nie tylko siła się liczy. Może i jest silny, ale nie używa mózgu - dotknęłam palcem skroni. Miałam jeszcze coś dopowiedzieć, ale weszła jakaś dziewczyna.
- Wiesz, że to toaleta dla dziewczyn ? - zapytała w stronę chłopaka, który momentalnie się zarumienił na co niebieskooka blondynka się uśmiechnęła. 
- Już idziemy - powiedziałam i wszyscy się uśmiechnęliśmy po czym wyszliśmy.
- Za 10 minut mamy biologię. A ty ? - brunetka zapytała Michaela.
- Też - powiedział patrząc na plan zajęć. Poszliśmy do odpowiedniej sali i usiedliśmy koło siebie. Pojawiła się na nich również niebieskooka blondynka. Pod koniec profesor podzielił nas w czwórki do wykonania projektu. Do naszej trójki przyłączył tą dziewczynę z toalety. Przedstawiła się jako Lucy. 
Każda grupa losowała temat projektu. Nam przypadła genetyka. Szczerze mówiąc nienawidzę jej. Umówiliśmy się po zajęciach na kawę, by pogadać o projekcie i jakoś zacząć.
                                                     ~~~ Andre ~~~
Ta dziewczyna ze stołówki zajmuje wszystkie moje myśli. Broniła tego debila i ośmieszyła mnie przed kolegami, jednak była tak wyjątkowa. Żadna dziewczyna nigdy mi się nie przeciwstawiła. Każda uważała, że jestem przystojny i grały na moich zasadach. Ona była inna. To ona tym razem ustalała zasady. Jakby była księżniczką. Co ja mówię ? Księżniczka ? To za mało powiedziane. Jakby była królową. Królową świata. Wszystkiego co istnieje. Kiedy spojrzałem w jej oczy poczułem, że muszę się zmienić. Nie mogę być do końca życia takim dupkiem. Ten chłopak, który jest takim cwaniaczkiem przy kolegach to tylko przykrywka przed słabością. Co się w ogóle ze mną stało? 
Na samą myśl o tym robi mi się smutno i szczerze mówiąc głupio. Czuje że mam tylu ,,przyjaciół" przez to, że jestem bogaty. Tak, jestem jednym z tych bogatych, zupełnie niepotrzebnych i nic nie wartych dupków. To chyba słaba opinia o sobie jednak taka jest prawda. Chciałbym być bardziej wartościowy. Znaczyć dla kogoś coś więcej. Od spotkania z czerwonowłosą dziewczyną czułem się dziwnie wśród kolegów. Cały czas jej wypatrywałem. Po powrocie do domu, jeśli tak można go nazwać, leżałem w łóżku i myślałem. W końcu moje myśli powędrowały do ,,idealnego domu" o jakim lubię pomarzyć. Oddałbym wszystko, by mieć prawdziwą rodzinę. Nawet żeby czasem się kłócili. Oni po prostu żyją osobno. Wyglądają jakby byli najszczęśliwszym małżeństwem na świecie. Jednak tak nie jest. To tylko pozory. Są zbyt zajęci pracą. Często nawet tygodniami ich nie widzę. Nie wiem czy kiedykolwiek zjedliśmy razem obiad lub po prostu coś razem zrobiliśmy. Nawet jak byłem mały to niania się mną opiekowała, ponieważ oni nie mieli czasu. Moja niania była moją rodziną. Tylko ją kochałem. Niestety zmarła dwa lata temu co totalnie mnie zniszczyło. Zawsze mogłem liczyć na to że mnie przytuli i pocieszy.  Można powiedzieć, że nawet nie wiem jacy są moi rodzice. Nigdy nawet nie byli na przedstawieniach, w których grałem w przeciwieństwie do mojej niani. To dla mnie ,,obcy ludzie". Nic nas nie łączy. Dalszej rodziny prawie, że nie znam. Rodzice odcięli się od nich po małżeństwie. Dlaczego oni tacy są? Nie wystarczyłby im mały dom? Mamy tylko jakąś cholerną wille gdzie nie czujemy się jak w domu. Wszytko jest poukładane i nie ma domowego nieładu. Jedynie pustka i samotność ... 
Zawsze chciałem być pisarzem. Jednak rodzice w jednej z krótkich rozmów przed studiami zdecydowali, że mam być lekarzem. Choć tego nienawidzę. Widok krwi mnie przeraża. Nikomu tego nie mówię, bo pewnie by mnie wyśmiali. Pisanie jest dla mnie czymś wyjątkowym. Przenosi mnie w świat idealny. W mój świat. Piszę o wszystkim co akurat przyjdzie mi do głowy. Co jest wspaniałe. Jest w nich to czego mi brakuje. Jest tam miłość, przyjaźń, rodzina. Napisałem kilka opowiadań, lecz nikt ich nie czytał i prawdopodobnie nie przeczyta. Ojciec byłby zły, gdyby dowiedział się, że tak ,,tracę" czas. 

25 grudnia 2015

One Direction

Rozdział VII
                                    *** Kilka godzin wcześniej ***
                                         ~~~Niall (koło 10 rano, 
                                       po przyjeździe nad jezioro) ~~~
Usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Chwile temu Harry i Nina wyszli z samochodu. Spojrzałem na wyświetlacz. Dzwonił Lu. Nie chciałem, żeby przez moją rozmowę obudziła się Angela, więc cicho wyszedłem z samochodu. 
- Nom, co tam chciałeś ? - spytałem promiennie.
- Gdzie wy, do cholery jesteście? - oburzył się Lu.
- Napisałem ci przecież karteczkę, że wrócimy wieczorem - próbowałem się wymigać. 
- I myślisz, że jedna zwykła karteczka sprawi, że nie będziemy się martwić ? Wczoraj wyszliście z klubu, nawet nie wiem czy wróciliście na noc, a dzisiaj znajduje na stole kartkę z napisem ,,wracamy wieczorem"  i wszystko jest okey ? 
- Nie martw się nic nam nie jest. Robimy sobie małą wycieczką - powiedziałem próbując złagodzić sytuację. - Wczoraj poznaliśmy takie dwie dziewczyny i chyba Harry się zabujał, oglądaliśmy film u nich w domu i zasnęliśmy. Teraz jesteśmy nad jeziorem. Mamy wracać wieczorem. 
-  I dopiero teraz mi mówisz ? Dlaczego nie przyprowadziliście ich do domu ? Chętnie je poznam...
- Właśnie dlatego - przerwałem mu entuzjastyczną wypowiedź. - To nie jest rozmowa na telefon. Mamy zamiar wracać koło 20, więc nie cze... - przerwałem, ponieważ usłyszałem krzyk Angeli. Ruszyłem w stronę samochodu. - Muszę kończyć.
Ledwo to powiedziałem rozłączyłem się i otworzyłem drzwi od strony dziewczyny. Złapałem ją za rękę i spytałem czy wszystko okey. Natychmiast ją zabrała jakbym ją oparzył. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Jaki sen mógł doprowadzić ją do takiego stanu?
                                                   ***wieczór***
- Wszyscy wszytko mają? - zapytała Nina. Nie znam jej zbyt długo, ale wydaje mi się, że jest troskliwa. Nawet bardzo. Postanowiliśmy pojechać trochę wcześniej. Była dopiero 16, ale mieliśmy zamiar jeszcze pójść do wesołego miasteczka. Oczywiście kogo był to pomysł ? Harrego. Przecież dobrze wie, że nie lubię tam chodzić. Szczerze mówiąc to mam "mały" lęk wysokości. Jednak nie chciałem wyjść na mięczaka więc się zgodziłem.  
- No to jedziemy - powiedział Harry. Trochę się chyba pośpieszył. Samochód zawarczał i zgasł. Spróbował jeszcze kilka razy i to samo. Cały zbladł. Wyszliśmy i zajrzeliśmy pod maskę samochodu. Harry zadzwonił po pomoc drogową. Trochę mu to zajęło, a dziewczyny zniecierpliwione wyszły z pojazdu. Stanęły koło mnie i również przysłuchiwały się rozmowie loczka.  Wreszcie do nas wrócił.
- Dopiero jutro będą mogli przyjechać - oznajmił. Reakcja Angeli była najbardziej zaskakująca. Zaczęła się śmiać. Wszyscy na nią spojrzeli pytająco. 
- Teraz to na pewno zapamiętam ten dzień do końca życia - stwierdziła na co my także się zaśmialiśmy. 
- Nie chce was martwić czy coś, ale chyba wiecie, że nie mamy już jedzenia - po chwili dodała Nina. 
- Nie ma w pobliżu jakiegoś sklepu ? - spytała czerwonowłosa.
- Jakieś 40 minut stąd samochodem - powiedział Harry zupełnie się załamując. 
- Ej, Harry a przypadkiem Lu nie przeszedł w jakieś 30 minut przez te górki ? - spytałem pokazując w stronę małej łąki na wzniesieniu. 
- Chyba tak - przyznał powoli. - Tylko nie znamy drogi.
- To nic - powiedziała Angela. - Ja idę. Kto idzie ze mną ?- rozejrzała się po wszystkich.
- Ja - sam się zdziwiłem, że to powiedziałem. Przecież ja nie lubię tak długich spacerów. Ale ja głupi jestem. 
- Świetnie - dziewczyna uśmiechnęła się chowając swój telefon i portfel do kieszeni. - Wy zostańcie.
Kiedy to powiedziała ruszyła we wskazane przeze mnie wcześniej miejsce. Popatrzyłem na nich. Nadal byli zaskoczeni. 
- To pa. Wrócimy najszybciej jak się da - rzuciłem i pobiegłem za dziewczyną. Szliśmy przez chwilę w milczeniu. Chciałem ją przerwać. Tylko jak?
- Nina mówiła że masz wiele umiejętności - zagadnąłem.
- Jak zwykle przesadza - powiedziała spoglądając na mnie.
- Nie sądzę. Widziałem jak tańczysz i robisz to naprawdę świetnie. Chodziłaś do jakiejś szkoły baletowej? 
- Nie. To tylko było moje hobby. Po za tym tam tańczy się jak mówią, a ja wole robić to sercem - ta odpowiedź jakoś dała mi do myślenia. Czy ja też śpiewam sercem, czy może tak jak inni oczekują? Nie mam pojęcia. Całą drogę do sklepu rozmawialiśmy. Nie było nic lepszego od rozmowy z tą wspaniałą dziewczyną. Co chwila mówiła coś mądrego co warto było zapamiętać. Przydałby mi się jakiś notatnik. Nie wiedzieliśmy za bardzo co kupić więc wzięliśmy wiele rzeczy na które akurat miałem ochotę.  Oczywiście nie obyło się bez autografów. Niestety, a może na szczęście w drodze powrotnej trochę się zgubiliśmy. Do tego zadzwonił Lu. Wyjaśnił mi drogę i jakoś daliśmy radę dotrzeć do domu. Jednak cała wyprawa zajęła nam to około trzy godziny. Więc już zaczęło się ściemniać.
Weszliśmy cicho i ujrzeliśmy dość miły widok.
Szczerze to byliśmy zaskoczeni. Znali się tylko jeden dzień, a już po raz pierwszy się pocałowali. To zbyt szybko, ale może to prawdziwa miłość ? Naprawdę się ucieszyłem. Był na prawdę szczęśliwy. Zachowywali się jak stare, szczęśliwe małżeństwo. Trochę im tego zazdrościłem. Postanowiliśmy po zmroku zrobić ognisko. Długo szykowaliśmy drewno i inne rzeczy. Na strychu znalazłem gitarę i od razu ją wziąłem. Była przykurzona, lecz dobrze nastrojona. Ja i Harry, szczerze mówiąc, nie umieliśmy rozpalić ognia, więc zrobiły to dziewczyny. Co było trochę poniżej mojej, naszej ,,godności". Czego te dziewczyny nie umieją? 
- Niall, zagraj nam coś - powiedział Harry, gdy skończyliśmy jeść. 
- A może Angela zagra? - zaproponowała Nina. 
- To ty grasz na gitarze?- zdziwiliśmy się.
- Nie - powiedziała zbyt stanowczo i po chwili najwyraźniej zrobiło jej się głupio, że tak zareagowała. - To znaczy byłam na kilku lekcjach, ale nie grałam od  lat.  
- To nic. Spróbuj - podałem jej gitarę. Wyglądała tak uroczo.
Zaczęła coś grać. Spojrzała na brunetkę, która pokiwała głową i zaczęła śpiewać. Piosenka była piękna, choć słów nie zrozumiałem, ponieważ śpiewała po Polsku. Tworzyły fajny duet. Zwłaszcza z tym czytaniem sobie w myślach. Jak one to robiły? Jedna o czymś pomyślała a druga już jej to podawała. Przy gotowaniu okazało się to najbardziej przydatne. 
- No widzę, że mamy konkurencję - stwierdził Harry. Wszyscy się zaśmialiśmy. Dość późno położyliśmy się spać. Późno to znaczy koło trzeciej, może nawet po. Zbyt dobrze się bawiliśmy. Niby znamy się jeden dzień jednak czuję jakbyśmy spędzili ze sobą całe życie. Dawno czegoś takiego nie przeżyłem. 

23 grudnia 2015

One Direction

Rozdział VI
- Co ci się śniło? - zapytał prosto z mostu. 
- Nic takiego. Nie ważnie. Idziemy ? - spróbowałam zmienić temat. Chyba nie mogłam wymyślić gorszego sposobu. Na pewno się domyślił.
- Tak - powiedział i wyszedł z samochodu. Szliśmy w milczeniu. Przed małym domkiem siedziała na schodach Nina. Tuż obok niej Harry. 
- Co tak długo ? - spytała. - Jak chcecie to kuchni są naleśniki dla was. 
Za nim skończyła to mówić Niall już wbiegł do domu.
- Radze się pośpieszyć - powiedział Harry. - On może wszystko zjeść. 
Powoli weszłam po schodach. Jakoś nie byłam zbyt głodna. Uśmiechnęłam się przyjaźnie i zostawiłam ich samych. Nie chciałem im przeszkadzać. Poszłam do kuchni. Niall zjadł prawie wszystkie naleśniki. Chciał mnie poczęstować lecz odmówiłam. Nie miałam ochoty nic jeść. 

Był słodki, ale nie mogę się zakochać. W przeszłości moja ,,miłość" nie skończyła się zbyt dobrze. Nie chce znów przeżyć zawodu miłosnego. 
- Dlaczego jesteś smutna ? - zapytał, gdy skończył jeść. 
- Po prostu się zamyśliłam - odpowiedziałam. 
- Dzisiaj twoje urodziny ? - zapytał uśmiechając się łobuzersko. Zaczęłam coś podejrzewać. 
- Tak ... a co ? - spojrzałam na niego on powoli podszedł.
- Tak pytam - nagle podniósł mnie na tak zwaną ,,pannę młodą" - Masz przy sobie telefon ? - spytał, a ja nadal w szoku pokręciłam głową. Znów się uśmiechnął po czym wyszedł z domu. Harry i Nina tylko zdziwieni przyglądali się jak chce się wyrwać. Później 
po prostu wszedł na mostek. 
- Boisz się ? - spytał patrząc mi w oczy. Nic nie odpowiedziałam nie wiedziałam co. - Wszystkiego najlepszego - wykrzyczał i po prostu skoczył. Złapałam głęboki oddech w ostatnim momencie i poczułam jak wpadamy do wody. Trzymałam go najmocniej jak tylko potrafiłam. W wodzie zauważyłam jak blisko mnie się znajdował. Jednak po chwili się wynurzyliśmy. Nadal mnie trzymał. Harry i Nina wskoczyli tuż koło nas trzymając się za ręce. 
- I jak ci się podoba prezent urodzinowy ? - zapytał Niall śmiejąc się po czym postawił mnie w wodzie.
- Jesteś najbardziej dziecinnym chłopakiem jakiego znam - odpowiedziałam również się śmiejąc. 
 -Co ty powiedziałaś ? - spytał z udawaną obrazą w głosie przy czym ochlapał mnie wodą. Oddałam mu. Zaczęła się bitwa na wodę. Później trochę popływaliśmy nadal się wygłupiając. Tak minęło nam całe popołudnie. 
- Stop zabawy! - przerwał nagle Niall, gdy znów się chlapaliśmy wodą. Spojrzeliśmy na niego dziwnie, a on po chwili dodał - Zgłodniałem! 
- Właśnie się zastanawiałem kiedy to powiedz - stwierdził Harry uśmiechając się. 
- Chodźcie zrobimy coś do jedzenia - powiedziała Nina. O wszystko zawsze się troszczyła. Jakoś nie bardzo wychodziło nam robienie obiadu. Cała kuchnia była porozwalana. Udało nam się nawet potłuc talerz. Dokładniej to nie nam, tylko Niallowi. Po obiedzie znów poszliśmy nad jezioro. Siedliśmy na mostku i rozmawialiśmy. 
- Powiedziałaś że napisałaś listę 100 rzeczy do zrobienia przed śmiercią - powiedział powoli Harry na co pokiwałam głową. - Jedno znamy... Więc jakie są pozostałe ? 
- Dużo by wymieniać - odpowiedziała. - Następne pytanie.
- No to: dlaczego wyjechałaś z Polski ? - kontynuował. Nastała chwila milczenia. 
- Pewnie odpowie wam, gdy wam bardziej zaufa - powiedziała w końcu Nina z troską na mnie spoglądając.  
- Chciałam spełnić swoje marzenia - powiedziałam część prawdy.

21 grudnia 2015

One Direction

Rozdział V 
                                                        ~~~ Angelina~~~
- Będziemy tam jechać jakieś 2 godziny więc może w coś pograjmy - zaproponował Harry. - Może... w pytania. Każdy zadaje jedno pytanie komu chce. Osoba pytana po udzieleniu odpowiedzi pyta. Ja zaczynam. No to... Nina... - to nie było zbyt zaskakujące że właśnie ją wybrał. Chwile myślał <a przynajmniej udawał że to robi ponieważ mam taką teorię że on nie ma mózgu nawet próbowałem go kiedyś zaciągnąć do lekarza żeby się upewnić ale nie dał się namówić ale na pewno dam radę> po czym zapytał - Masz chłopaka?
- Nie - odpowiedziała od razu. - Harry. Kim jesteś z zawodu?
- Wokalistą razem z Niallem w boysbandzie - odpowiedział bez namysłu. - Nina. To samo pytanie. 
- Jeszcze chodzę do szkoły. Harry. W jakim boysbandzie?
- One Direction - nastała chwila milczenia. 
- Harry powinieneś teraz pytać - zniecierpliwiła się po chwili Nina. 
- Większość dziewczyn zaczęłaby piszczeć lub coś takiego. 
- O! Wow ! Jesteście z One Direction !?! Zawsze marzyłam, żeby was poznać! Mam wszystkie wasze płyty w domu! Podpiszecie mi się na koszulce ? - zaczęłam naśladować prawdopodobną reakcje nastolatek z udawanym entuzjazmem machając w dziwaczny sposób rękami. Wszyscy wybuchnęli niepohamowanym śmiechem. 
- No dobra to teraz Angela. Więc jak długo tu mieszkasz? - zapytał po chwili loczek.
- Szczerze ? To ... Dokładnie jeden dzień - odpowiedziałam. - Niall. Co lubisz robić prócz śpiewania ? 
- Grać na gitarze. Angela. Jakie masz talenty?
- Talenty? Chyba żadnych - odpowiedziałam. 
- Piii. Kłamstwo - powiedziała Nina. - Masz wiele talentów. Jeszcze nie spotkałam osoby z tyloma. Mam wymienić ? - Niall i Harry pokiwali głowami. Ja zaprzeczyłam ale nikt mnie już nie słuchał. - Świetnie malujesz, tańczysz, pozujesz do zdjęć, a zapomniałabym jeszcze o parkourze, sztukach walki. Oczywiście jeszcze świetnie posługujesz się językiem migowym. Ale oczywiście jest jeszcze kilka talentów. Jesteś najlepszym człowiekiem jakiego w życiu poznałam. Więc nawet nie waż się mówić, że nie masz talentu - zakończyła odwracając się do mnie. Siedziała z przodu obok kierowcy, a ja z tyłu razem z Niallem. 
- Ilu ciekawych rzeczy można się dowiedzieć  - powiedział blondynek. - Skoro na to pytanie odpowiedziała Nina ona pyta. 
-  No dobrze. Harry. Jak zostaliście zespołem ? 
Harry zaczął opowiadać po skończeniu Nina i loczek pytali o coś siebie nawzajem. Są tak słodcy. Oby byli razem. Nina nie miała chłopaka dłużej niż kilka miesięcy. Zawsze okazywało się, że to była pomyłka. Może tym razem będzie inaczej. Włożyłam jedną z słuchawek do ucha i włączyłam jakieś polskie piosenki. Patrzyłam przez okno, gdy nagle poczułam, że ktoś bierze drugą słuchawkę. Niebieskooki przesiadł się na środek i chwile słuchał muzyki. 
- Po jakiemu to ? - zapytał
- Po Polsku.
- Rozumiesz coś ? 
- Ona jest Polką - powiedziała Nina patrząc na  niego z miną typu ,,nie zauważyłeś? przecież to oczywiste". Chłopak popatrzył na nią, a później na mnie. 
Wpatrywał się we mnie tymi dużymi niebieskimi oczami. Przez co poczułam się trochę skrępowana, więc zakryłam twarz włosami i odwróciłam się w stronę okna. Czułam, że cała się rumienię. Nienawidzę tego. Chłopak nadal słuchał ze mną muzyki. 
- Przetłumaczysz ? - zapytał w końcu, gdy leciała piosenka Palucha ,,kolor melanż" 
Zaczęłam tłumaczyć gapiąc się w okno:
Mamy sny, które męczą
I te co chcemy spełnić
Pierwsze to codzienności
Drugie to cel odległy
Kolor melanż zabarwił charaktery
Ukształtowani w całość 
Zanim życie zrozumiemy.

Dlaczego potrafię ci pomóc
Nawet jeśli jesteś obcy
To cecha pochodzenia z bloków
Gdzie ból co dzień jest widoczny
Tu nikt nie jest gorszy
Nigdy miarą nie był portfel
Proszę zejdź nam z oczu
Jak chcesz być życia jurorem
Czuję się lepiej, jak wracam na stare śmieci
Tych przy sklepie wciąż telepie
Którąś dekadę tak leci
Dorzucam im piątkę do flaszki
A może piątkę do grobu
To nie jest istotne

Nikt nie zna na szczęście sposobów
- Szczere. Podoba mi się - skomentował, a ja po prostu spojrzałam mu w oczy. Nie wiedziałam co powiedzieć, więc spuściłam oczy i pokiwałam głową.
Dlaczego zawsze to robię, gdy ktoś spojrzy mi w oczy? Czułam, że nadal się we mnie wpatruje. Popatrzyłam przez okno. Słyszałam jak Nina i Harry rozmawiają, a Niall nadal słuchał ze mną muzyki. Nie wiem jakim sposobem, gdy zamknęłam oczy zasnęła. Śnił mi Damianek. Jego niebieskie oczy były podobne do tych Nialla. Dlaczego o tym pomyślałam ? Przytulił mnie i powiedział, że mnie kocha tak jak przy naszym pożegnaniu. Jednak nie byliśmy na świetlicy tylko przy jakiejś ulicy. Zaczął przechodzić przez ulicę wtedy zobaczyłam nadjeżdżający samochód. Kiedy był kilka centymetrów od chłopczyka gwałtownie się obudziłam krzycząc ,,Damian". Zakryłam usta dłonią.
- Angela wszystko w porządku ? - zapytał blondyn otwierając drzwi od samochodu po mojej stronie. Trzymał moją rękę, którą natychmiast zabrałam. Otarłam łzy już swobodnie spływały po moich policzkach. 
- Przepraszam - powiedziałam. Czułam się idiotycznie. Co ja w ogóle robię? Płacze z powodu jakiegoś głupiego snu ? 
- Hej, spokojnie - ręką dotknął mojego policzka i otarł łzę. 
- To był tylko zły sen. Już wszystko dobrze - próbowałam się pocieszyć. Dopiero teraz zrozumiałam jak bardzo brakuje mi tego małego chłopca. Nie mogłam spojrzeć w oczy Nialla. Wiedziałam, że spowodowałoby to kolejną fale łez. Rozejrzałam się. Byliśmy sami w samochodzie.
- Gdzie Nina i Harry ? - zapytałam.
- Dopiero co przyjechaliśmy. Powiedziałem im, żeby już poszli nad jezioro, a ja cie obudzę - wyznał. 

20 grudnia 2015

One Direction

Rozdział IV 
                                                                  ~~~ Niall ~~~
Nie mam pojęcia jak, ale gdy tylko weszliśmy do mieszkania Niny i Angeli zaczęliśmy rozmawiać dosłownie o wszystkim jak starzy znajomi. Po jakimś czasie rozległ się dźwięk mojego telefonu. 
- Słucham - powiedziałem po przeciągnięciu zielonej słuchawki na wyświetlaczu. Nawet nie spojrzałem kto dzwoni.
- Gdzie ty, do cholery jesteś ? - zapytała z oburzeniem dziewczyna ,,po drugiej stronie". Ups, to była Margaret. Zupełnie o niej zapomniałem. Wyszedłem z pomieszczenia, w którym była reszta. 
- Yyyy...  musiałem gdzieś pojechać z Harrym. Wróć z Lu do domu. My za trochę też wrócimy - powiedziałem niepewnie. Nie czekając na odpowiedź rozłączyłem się. Oj będę miał kłopoty.
-  Kto dzwonił ? - zapytał Harry. Stał w drzwiach, którymi przed chwilą wyszedłem.
- Margaret. Powiedziałem, żeby wróciła z Lu - oznajmiłem po czym weszliśmy z powrotem do salonu. 
- Może obejrzymy jakiś film - zaproponowała Nina. Wszyscy się zgodzili. Wybraliśmy ,,wciąż ją kocham". 
                                                            ***
Obudziłem się rano na kanapie. Przez chwile nie docierało do mnie gdzie w ogóle jestem. Dopiero później przypomniałem sobie wczorajszy wieczór. Rozejrzałem się. Tuż obok mnie siedział śpiący Harry, o niego oparta była Nina również spała przynajmniej tak mi się wydawało. Chłopak przytulał ją do siebie. Wyglądali tak słodko. Byliśmy przykryci kocem. Nigdzie nie było Angeli więc wstałem, żeby jej poszukać. Kiedy byłem już przy drzwiach dobiegł mnie cichy głos brunetki.
- Jest na górze - powiedziała sennym głosem obdarowując mnie spojrzeniem. - Pewnie jak zwykle rano trenuje. Drzwi na końcu korytarza.

Zdziwiłem się, że wiedziała co chciałem zrobić. Jakby czytała mi w myślach. Kiwnąłem głową, a ona po prostu przymknęła oczy. Ja zgodnie z jej zaleceniami poszedłem na górę. Od razu dobiegł mnie dźwięk cichej muzyki. Lekko otworzyłem drzwi. Moim oczom ukazała się duża sala. Wyglądała jak te do baletu jednak w jednym z jej rogów był worek bokserski i podobne rzeczy.
Dziewczyna rzeczywiście tam była. Wyglądała pięknie. Jeszcze nigdy nie widziałam czegoś takiego. Była tak zajęta tańcem, że nawet mnie nie zauważyła. Podszedłem do ściany z trofeami i zdjęciami. Na wszystkich pucharach i medalach było imię Angeli, a na zdjęciach też była ona. Dosłownie cała ściana była obklejona zdjęciami.  
Chyba jest jakąś modelką. Dobra nie ,,jakąś" tylko najlepszą. 
- Na co tak patrzysz? - spytała, a ja dopiero zauważyłem, że muzyka już nie gra, a ona stoi koło mnie. 
- Na tych wszystkich zdjęciach to ty ? - spytałem podziwiając każde zdjęcie po kolei.
- No, tak - odpowiedziała. - Nawet nie wiedziałam, że jest ich, aż tyle. To zawsze było jej ulubionym zajęciem. Każde zdjęcie robiła jakby od tego zależało jej życie, a ja byłam jej jedyną modelką. Średnio to lubiłam, ale dla niej zrobiłabym wszystko. Do tej pory tym ,,wszystkim" były godziny pozowania. 
- Powinnaś być modelką - stwierdziłem na co ona się zaśmiała. Upiła łyk wody z butelki którą podniosła z krzesła.  
- Uwierz nie nadaje się do tego. Po za tym mam inne marzenia - powiedziała. 
- A jakie są twoje marzenia ? - zadałem kolejne pytanie.
- Jest ich wiele - powiedziała wymijająco. - Za krótko cię znam, żeby ci o tym opowiadać - dodała po chwili odwracając się z wielką gracją. Puściła znów muzykę. 
- Umiesz tańczyć? - zapytała spoglądając nieśmiało w moje oczy. 
- Tak średnio. Zależy co - przybliżyłem się i wyciągnąłem do niej rękę, którą chwyciła. Przyciągnąłem ją do siebie i położyłem jej moją dłoń w talii. Powoli zaczęliśmy tańczyć. Naprawdę była w tym świetna.  Choć i tak nie obyło się bez śmiechu. Przy niej czułem się pełen wad. 
- Angela -dobiegł nas głos Niny. - Szybko chodź tu. 
- Już idę - zawołała czerwonowłosa i pobiegła do kuchnia, a ja za nią.
- Wczoraj dostałaś jedną część prezentu urodzinowego, pokój do tańca. Teraz przyszedł czas na drugi prezent - powiedziała brunetka. - Pamiętasz jak pisałaś 100 rzeczy które chciałabyś zrobić przed śmiercią ? Dzisiaj jedno z nich się spełni. Dokładniej to postaramy się, żeby się spełniło. 
- Zaraz jacy ,,my" ? - zapytała zdziwiona Angela. 
- Harry, ja i Niall jeśli będzie miał ochotę - odpowiedziała, a ja pokiwałem z entuzjazmem głową. - Postaramy się, żeby dzisiejszy dzień był najlepszym jaki do tej pory przeżyłaś. Już wszystko z Harrym przygotowaliśmy. 
A więc jedno jej marzenie już znam. Szczerze mówiąc dałbym wszystko, żeby poznać pozostałe 99. Spojrzałem na nią. Jej czerwone włosy były lekko rozczochrane co dodawało jej jeszcze więcej uroku. Dlaczego tak mi się podoba? Zawsze podobały mi się blondynki, pewne siebie, i ogólnie jej przeciwieństwo. Coś w niej sprawia, że mam wyrzuty sumienia z powodu wcześniejszego życia. Wiem, że byłem nic nie wartym dupkiem. Ludzie widzieli we mnie zabawnego piosenkarza. Chociaż byłem chamskim gościem bez cienia dobroci. Pieniądze bardzo mnie zmieniły. Na o wiele gorsze. Stałem się człowiekiem, którym nie chciałem być.
- No już idź się przebrać - powiedziała Nina na co Angela pobiegła na górę. Po chwili druga z dziewczyn też to zrobiła. 
- My będziemy za godzinę - krzyknął Harry po czym ruszyliśmy do samochodu.
- To co dzisiaj robimy ? - spytałem w drodze do samochodu. 
- Jedziemy do tego domku poza Londynem, gdzie byliśmy w wakacje - oznajmił Harry.
-Tego nad jeziorem ? - chciałem się upewnić. On tylko pokiwał głową, a ja się ucieszyłem. Nie mam pojęcia dlaczego, ale przypominał mi mój rodzinny dom. 
Kiedy nareszcie znalazłem się w pokoju poszedłem wziąć prysznic po czym nałożyłem czarne rurki i niebieską bluzkę. Dzień był ciepły jednak na wszelki wypadek wziąłem czarną bluzę. Harry po chwili przeszedł do mojego pokoju. Spojrzałem na telefon i okazało się, że dopiero 8 rano więc każdy śpi. Napisałem kartkę z wyjaśnieniami, żeby się o nas nie martwili, którą położyłem na stole i wyszliśmy. W drodze do domu dziewczyn Harry przyznał, że chyba zakochał się w Ninie. Nareszcie pomyślałem. Od tak dawna był sam. Ostatnia dziewczyna złamała mu serce. Już myślałem, że nigdy się nie pozbiera. 
Weszliśmy bez pukania. Harry krzyknął, że już jesteśmy. Po chwili obie zeszły. Wyglądały wspaniale. 

Brunetka miała na sobie różową bluzkę i spodenki. Do tego zwykłe czarne trampki. Angela ubrana była w białą bluzkę bez ramiączek i czarne rurki. 
- No to jedziemy - powiedział z entuzjazmem Harry po czym poszliśmy do samochodu.