29 grudnia 2015

One Direction

Rozdział X
                                                           ~~~Angela~~~
- Podobał ci się film ? - zapytał Niall przed kinem. Pokiwałam głową. Był ubrany w czarną kurtkę, czapkę pod którą schował większość blond włosów i szalik zakrywający twarz. Woleliśmy uniknąć zdjęć. Przede wszystkim ja tego chciałam. - To teraz niespodzianka - dodał i pociągnął mnie za rękę. Było dość chłodne popołudnie. Naciągnęłam kaptur na głowę. Wprowadził mnie na dach jakiegoś wysokiego budynku. Było z niego widać cały Londyn. Położyłam dłoń na jego dłoni. 
Po chwili obrócił mnie i czule pocałował. Nasze usta idealnie się wypełniały. Podobało mi się jak delikatnie dotykał moje usta. 
- Kocham cię - powiedział spoglądając w moje oczy. Poczułam się jak księżniczka. Odpowiedziałam tym samym. Z kieszeni kurtki wyjął małe fioletowe pudełeczko. Podał mi je i kazał rozpakować. Zrobiłam to powoli. Nie byłam pewna co w nim znajdę. Moim oczom ukazał się złoty naszyjnik. Było to serduszko otoczone małymi diamencikami z napisem ,,A+N", a na odwrocie ,,Na zawsze". Podziękowałam mu, a on uniósł mnie i obrócił mocno przytulając. W moich oczach pojawiły się łzy. Byłam tak szczęśliwa mając go przy sobie. 
- Będziesz moją dziewczyną?- zapytał wprost do mojego ucha. Moje serce szybciej zabiło a w brzuchu pojawiło się stado małych motyli.
- Tak - odpowiedziałam szczęśliwa.

Postawił mnie na ziemi i puścił jakąś piosenkę. Zaczęliśmy tańczyć przytuleni do siebie. Robiło się ciemno, więc zeszliśmy z budynku. Poszliśmy na spacer i do kawiarni. To chyba były najlepsze mikołajki w moim życiu. Później postanowiliśmy pójść do mnie. Kiedy robiliśmy sok trochę się nim oblałam. To oczywiście nie była moja wina. Niall po prostu zbyt szybko się obrócił , a ja akurat za nim stałam z sokiem w ręce. Cała szklanka soku z pomarańczy wylądowała na mnie co wywołało dużo śmiechu. Jednak cała się kleiłam więc poszłam się przebrać i umyć na górę. Nałożyłam jakieś luźne ubrania. Byle by tylko były. Chciałam wystraszyć Nialla więc schodziłam po cichu. O mało co nie przewróciłam się na krętych schodach. 
- Przecież wiesz... - rozmawiał przez telefon. - Ona nic dla mnie nie znaczy... - odczekał chwilę. Najwyraźniej osoba po ,,drugiej stronie" coś mówiła po czym kontynuował. Oparłam się o drzwi chcąc lepiej słyszeć. - Musiałem przez te pół roku udawać, że mi na niej zależy. Nawet nie wiesz jakie to męczące... Taka była umowa... Nie wiem, może myśli, że to na prawdę ... - chciałam wejść, jednak stałam jak zamurowana. On cały czas kłamał ? Nie kocha mnie? To wszystko było kłamstwem. Te pocałunki, to co mówił było przez jakąś umowę? Łzy spływały po moich policzkach. Nawet nie chciałam ich powstrzymywać. - Ostatnio spędzam z nią dużo czasu...
Drzwi lekko się otworzyły przez co wpadłam do pomieszczenia robiąc przy tym dość duży hałas. Chłopak odwrócił się w moją stronę. Był zdziwiony, a nawet przestraszony. Wyglądał jakby zobaczył ducha. Telefon wypadł mu z ręki. Natychmiast zamknęłam głośno drzwi, chwyciłam kurtkę i wybiegłam z domu. 
___________________________________________________
              Przepraszam, że dzisiaj taki krótki rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz