Rozdział VII
*** Kilka godzin wcześniej ***
~~~Niall (koło 10 rano,
po przyjeździe nad jezioro) ~~~
Usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Chwile temu Harry i Nina wyszli z samochodu. Spojrzałem na wyświetlacz. Dzwonił Lu. Nie chciałem, żeby przez moją rozmowę obudziła się Angela, więc cicho wyszedłem z samochodu.
- Nom, co tam chciałeś ? - spytałem promiennie.
- Gdzie wy, do cholery jesteście? - oburzył się Lu.
- Napisałem ci przecież karteczkę, że wrócimy wieczorem - próbowałem się wymigać.
- I myślisz, że jedna zwykła karteczka sprawi, że nie będziemy się martwić ? Wczoraj wyszliście z klubu, nawet nie wiem czy wróciliście na noc, a dzisiaj znajduje na stole kartkę z napisem ,,wracamy wieczorem" i wszystko jest okey ?
- Nie martw się nic nam nie jest. Robimy sobie małą wycieczką - powiedziałem próbując złagodzić sytuację. - Wczoraj poznaliśmy takie dwie dziewczyny i chyba Harry się zabujał, oglądaliśmy film u nich w domu i zasnęliśmy. Teraz jesteśmy nad jeziorem. Mamy wracać wieczorem.
- I dopiero teraz mi mówisz ? Dlaczego nie przyprowadziliście ich do domu ? Chętnie je poznam...
- Właśnie dlatego - przerwałem mu entuzjastyczną wypowiedź. - To nie jest rozmowa na telefon. Mamy zamiar wracać koło 20, więc nie cze... - przerwałem, ponieważ usłyszałem krzyk Angeli. Ruszyłem w stronę samochodu. - Muszę kończyć.
Ledwo to powiedziałem rozłączyłem się i otworzyłem drzwi od strony dziewczyny. Złapałem ją za rękę i spytałem czy wszystko okey. Natychmiast ją zabrała jakbym ją oparzył. Nie wiedziałem co o tym myśleć. Jaki sen mógł doprowadzić ją do takiego stanu?
***wieczór***
- Wszyscy wszytko mają? - zapytała Nina. Nie znam jej zbyt długo, ale wydaje mi się, że jest troskliwa. Nawet bardzo. Postanowiliśmy pojechać trochę wcześniej. Była dopiero 16, ale mieliśmy zamiar jeszcze pójść do wesołego miasteczka. Oczywiście kogo był to pomysł ? Harrego. Przecież dobrze wie, że nie lubię tam chodzić. Szczerze mówiąc to mam "mały" lęk wysokości. Jednak nie chciałem wyjść na mięczaka więc się zgodziłem.
- No to jedziemy - powiedział Harry. Trochę się chyba pośpieszył. Samochód zawarczał i zgasł. Spróbował jeszcze kilka razy i to samo. Cały zbladł. Wyszliśmy i zajrzeliśmy pod maskę samochodu. Harry zadzwonił po pomoc drogową. Trochę mu to zajęło, a dziewczyny zniecierpliwione wyszły z pojazdu. Stanęły koło mnie i również przysłuchiwały się rozmowie loczka. Wreszcie do nas wrócił.
- Dopiero jutro będą mogli przyjechać - oznajmił. Reakcja Angeli była najbardziej zaskakująca. Zaczęła się śmiać. Wszyscy na nią spojrzeli pytająco.
- Teraz to na pewno zapamiętam ten dzień do końca życia - stwierdziła na co my także się zaśmialiśmy.
- Nie chce was martwić czy coś, ale chyba wiecie, że nie mamy już jedzenia - po chwili dodała Nina.
- Nie ma w pobliżu jakiegoś sklepu ? - spytała czerwonowłosa.
- Jakieś 40 minut stąd samochodem - powiedział Harry zupełnie się załamując.
- Ej, Harry a przypadkiem Lu nie przeszedł w jakieś 30 minut przez te górki ? - spytałem pokazując w stronę małej łąki na wzniesieniu.
- Chyba tak - przyznał powoli. - Tylko nie znamy drogi.
- To nic - powiedziała Angela. - Ja idę. Kto idzie ze mną ?- rozejrzała się po wszystkich.
- Ja - sam się zdziwiłem, że to powiedziałem. Przecież ja nie lubię tak długich spacerów. Ale ja głupi jestem.
- Świetnie - dziewczyna uśmiechnęła się chowając swój telefon i portfel do kieszeni. - Wy zostańcie.
Kiedy to powiedziała ruszyła we wskazane przeze mnie wcześniej miejsce. Popatrzyłem na nich. Nadal byli zaskoczeni.
- To pa. Wrócimy najszybciej jak się da - rzuciłem i pobiegłem za dziewczyną. Szliśmy przez chwilę w milczeniu. Chciałem ją przerwać. Tylko jak?
- Nina mówiła że masz wiele umiejętności - zagadnąłem.
- Jak zwykle przesadza - powiedziała spoglądając na mnie.
- Nie sądzę. Widziałem jak tańczysz i robisz to naprawdę świetnie. Chodziłaś do jakiejś szkoły baletowej?
- Nie. To tylko było moje hobby. Po za tym tam tańczy się jak mówią, a ja wole robić to sercem - ta odpowiedź jakoś dała mi do myślenia. Czy ja też śpiewam sercem, czy może tak jak inni oczekują? Nie mam pojęcia. Całą drogę do sklepu rozmawialiśmy. Nie było nic lepszego od rozmowy z tą wspaniałą dziewczyną. Co chwila mówiła coś mądrego co warto było zapamiętać. Przydałby mi się jakiś notatnik. Nie wiedzieliśmy za bardzo co kupić więc wzięliśmy wiele rzeczy na które akurat miałem ochotę. Oczywiście nie obyło się bez autografów. Niestety, a może na szczęście w drodze powrotnej trochę się zgubiliśmy. Do tego zadzwonił Lu. Wyjaśnił mi drogę i jakoś daliśmy radę dotrzeć do domu. Jednak cała wyprawa zajęła nam to około trzy godziny. Więc już zaczęło się ściemniać.
Weszliśmy cicho i ujrzeliśmy dość miły widok.
Szczerze to byliśmy zaskoczeni. Znali się tylko jeden dzień, a już po raz pierwszy się pocałowali. To zbyt szybko, ale może to prawdziwa miłość ? Naprawdę się ucieszyłem. Był na prawdę szczęśliwy. Zachowywali się jak stare, szczęśliwe małżeństwo. Trochę im tego zazdrościłem. Postanowiliśmy po zmroku zrobić ognisko. Długo szykowaliśmy drewno i inne rzeczy. Na strychu znalazłem gitarę i od razu ją wziąłem. Była przykurzona, lecz dobrze nastrojona. Ja i Harry, szczerze mówiąc, nie umieliśmy rozpalić ognia, więc zrobiły to dziewczyny. Co było trochę poniżej mojej, naszej ,,godności". Czego te dziewczyny nie umieją?
- Niall, zagraj nam coś - powiedział Harry, gdy skończyliśmy jeść.
- A może Angela zagra? - zaproponowała Nina.
- To ty grasz na gitarze?- zdziwiliśmy się.
- Nie - powiedziała zbyt stanowczo i po chwili najwyraźniej zrobiło jej się głupio, że tak zareagowała. - To znaczy byłam na kilku lekcjach, ale nie grałam od lat.
- To nic. Spróbuj - podałem jej gitarę. Wyglądała tak uroczo.
Zaczęła coś grać. Spojrzała na brunetkę, która pokiwała głową i zaczęła śpiewać. Piosenka była piękna, choć słów nie zrozumiałem, ponieważ śpiewała po Polsku. Tworzyły fajny duet. Zwłaszcza z tym czytaniem sobie w myślach. Jak one to robiły? Jedna o czymś pomyślała a druga już jej to podawała. Przy gotowaniu okazało się to najbardziej przydatne.
- No widzę, że mamy konkurencję - stwierdził Harry. Wszyscy się zaśmialiśmy. Dość późno położyliśmy się spać. Późno to znaczy koło trzeciej, może nawet po. Zbyt dobrze się bawiliśmy. Niby znamy się jeden dzień jednak czuję jakbyśmy spędzili ze sobą całe życie. Dawno czegoś takiego nie przeżyłem.




Zapraszam
OdpowiedzUsuńTo był długi dzień bez ciebie, przyjacielu
I opowiem ci wszystko, kiedy znowu się zobaczymy.
Przeszliśmy długą drogę od miejsca, gdzie zaczęliśmy.
Och, opowiem ci wszystko, kiedy znowu się zobaczymy
Jest Niebo i jest Piekło.
Jest Anioł i jest Diabeł. Komu ulegniesz?
Louis nie miał wiele czasu. Nie planował miłości. Musiał wrócić do nieba, lecz na jego drodze pojawiły się komplikacje, z którymi nawet on nie mógł poradzić sobie tak łatwo.
http://see-you-again-365days-fanfiction.blogspot.com/
Druga część
Upadły anioł. Czerń, mrok... Zło. Czas na wojnę. Niebo stanie w obronie ludzi, kiedy Upadli będą pustoszyć Ziemię.
Gdzie w tym wszystkim znajdzie się miejsce na miłość? Co z Louisem, który musiał opuścić Lullaby, by wrócić do Nieba? Co z Culleyem, który wyrzekł się bycia Aniołem, by zostać Upadłym?
http://droga-w-dol.blogspot.com/
Ciekawie się zapowiada :D
Usuń