Czytasz = komentuj
Rozdział XXIX- Dzięki że przyjechałeś - wstałam. Karol miał brązowe włosy i prawie że szare oczy. Ubierał się w dresy. To dla niego tak typowe... Nic się w nim nie zmieniło od ostatniego razu gdy się widzieliśmy.
- Spoko i tak mi się nudziło - zaśmiał się. Ruszyliśmy do samochodu. Wziął ode mnie małą walizkę. Wzięłam niewiele rzeczy bo przecież w domu mam jeszcze jakieś ubrania. Odchrząknęłam znacząco.
- Chciałaś to co zwykle tak ? - zapytał a ja pokiwałam głową. - Wiesz trochę się zdziwiłem kiedy zadzwoniłaś. Myślałem że już z tym skończyłaś.
- Tak ale teraz wszystko się zmieniło - stwierdziłam dając znać że nie chce o tym dłużej myśleć.
- Musimy pojechać do mnie - powiedział. Zgodziłam się kiwnięciem głowy. Jadąc ciągle wyglądałam przez okno. Tak jak myślałam nic się nie zmieniło. Nic się nie zmienia bo co by miało.
- Jesteśmy - powiedział wychodząc z samochodu. Byliśmy przed jego domem. Byłam tu wiele razy. - Poczekaj.
- Dobrze - oparłam się o samochód czekając. Po chwili przyszedł z małą buteleczkę z tabletkami. Podałam mu naszykowane pieniądze. Nic przy tym nie mówiliśmy. Zresztą jak zwykle. Przeliczył gotówkę i pokiwał głową. Schowałam buteleczkę do torby na samo dno wcześniej czytając jej etykietkę. Uśmiechnęłam się mimowolnie kiedy przeczytałam nazwę jakiegoś leku a pod nią "lek nasenny".
- Lek nasenny ? - spojrzałam na chłopaka pytająco.
- No co ? Akurat nie zdziwiłbym się gdyby go z nim pomylili - zaśmiał się drapiąc po karku.
- Raczej ich samolotem nie przewiozę - powiedziałam.
- Nie ale mam kolegę w Londynie i na pewno może ci sprzedać - zaproponował po czym wziął ode mnie telefon i wpisał numer.
- Dzięki - uśmiechnęłam się. - Lepiej już pójdę.
- Odwieźć cię ? - zapytał.
- Nie trzeba - odmówiłam po czym się pożegnaliśmy. Nie miałam daleko do domu więc w jakieś 10 minut już byłam pod bramą. Po cichu wślizgnęłam się do mieszkania. Położyłam walizkę w kącie korytarza. Zdjęłam buty by ciszej iść. Torebka obijała się o mój bok przez co też ją zdjęłam. Podeszłam do kuchni z której wydobywało się ciche nucenie mamy. Cicho się zaśmiałam. Akurat gotowała.
- Puk puk - zaśmiałam się kiedy zdziwiona odwróciła się. Na początku nie wiedziała co powiedzieć. Wytarła ręce w ręcznik i przytuliła mnie. Musiałam udawać szczęście. Bolało mnie to bo to moja rodzicielka. Wolałam ją jednak nie martwić. Cieszyła się jak dziecko. Wzięłam rzeczy i zaniosłam do pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz. Jakby mama akurat chciała wejść miałabym pretekst że chciałam się przebrać. Wyjęłam pojemniczek z torebki. Wzięłam tabletkę. Szybko ją połknęłam i popiłam wodą.
Wiem że narkotyki nie są dobrym sposobem by zapomnieć ale nie widzę innego wyjścia. Pomoże mi to zapomnieć o bólu w sercu. Chwilę później poczułam się już lepiej... Kiedy byłam z Adrianem to była codzienność.
Tydzień później już przyjechała Nina. Co jakiś czas łykałam jedną z tabletek. Było ich wystarczająco by przetrwać kolejne 2 tygodnie. Dam jakoś radę. Nina chyba nawet się nie domyśla. I dobrze.
Jutro wrócę do Londynu który staje się moim koszmarem. Jednak nie mogę teraz zostać w Polsce. Przez cały czas radziłam sobie dzięki tabletką. Można by powiedzieć że się uzależniłam. Ale nie... Nie uzależniłam się. To nie to. Zmieniłam numer przez co żaden z członków One Direction nie miał ze mną kontaktu i dobrze. Przy okazji teraz nie dostanę wiadomości od mężczyzny.
Siedziałam na parapecie i patrzyłam jak wschodzi słońce. Promienie lekko oświetliły pokój. Ujrzałam moje łóżko. Wygląda jakby ktoś urządził tam bitwę na poduszki. Jednak nie nikt tam się nie bił dla zabawy. To tylko ja znowu nie mogłam zasnąć. Przez to ciągle przewracałam się z boku na bok szukając wygodnej pozycji. Kiedy już miałam dość siadłam na parapecie i patrzyłam jak księżyc wędruje po niebie a później Słońce. Ostatni raz spojrzałam za okno. Co widzę ? Rzeczy których nie dostrzegłoby wiele osób na tym świecie. Zapowiada się upalny dzień. Wprost idealny by nałożyć krótkie spodenki i bokserkę. Poranny, lekki wiaterek kołysze liśćmi drzew i kwiatami. Róże tuż pod balkonem na pewno teraz pięknie pachną. Ptaki rozśpiewały się na dobre. Pszczoły i inne owady zaczęły już swoją codzienną ciężką prace. Tylko motyle beztrosko przysiadają na kwiatach. Wszystko wydaje się tak piękne a jednocześnie smutne przy moim toku myślenia. Bo po co to wszystko? Czy ma to sens?
- Mam dość - wyszeptałam. Cicho zsunęłam się z parapetu. Czułam na twarzy ślady po łzach które co chwile spływały po moich policzkach kiedy wpatrywałam się w niebo. Nadal mi nie przeszło. W mojej głowie ciągle krążyło pytanie ''dlaczego mi to zrobił?". Dlaczego on? Przeżyłabym zdradę każdego prócz niego. On był kimś na prawdę wyjątkowym. Wiedziałam że mogę na niego liczyć w każdej chwili. Myślałam że mnie nie okłamie. Mówił że już nie kocha Perrie. Właśnie Perrie... Najgorsze jest że widzę jaka jest idealna. Wszystko w niej jest doskonałe i nie umiem nawet się na nią gniewać. Pomimo bólu jaki zadali mi wiem że pasują do siebie. Są tak samo idealni. Pasują do siebie.
Położyłam się na plecach i poprawiłam kołdrę. Przykryłam się nią ale poczułam że jest mi zbyt gorąco dlatego szybko ją z siebie zdjęłam. Odwróciłam się na brzuch ale tak też było niewygodnie. Czułam że prze zmęczenie nie mogę wykonywać zbyt gwałtownych ruchów. Nie dałabym rady chyba nawet przebiec kilku metrów. Zdecydowałam że na plecach będzie mi najwygodniej. Promienie słońca dotarły teraz do mojej szafki nocnej.
Stały tam. Mój koszmar a jednocześnie wybawienie. Tabletki były ukojeniem. Zdałam sobie sprawę że nie zasnę. Zresztą już ranek więc mogę się gdzieś przejść lub inaczej zająć myśli. Usiadłam i od razu oparłam głowę na rękach. Siedziałam tak nie ruszając się dopóki nie poczułam że łokcie coraz mocniej wbijają mi się w uda. Wzięłam do ręki pojemnik z tabletkami. Powoli go otworzyłam ale nim zdążyłam wysypać jedną na dłoń ktoś zapukał do drzwi. Serce zaczęło mi bić. Zorientowałam się że są zamknięte na klucz. Szybko wsunęłam do szuflady pojemnik i ją zatrzasnęłam. Otworzyłam drzwi i ujrzałam Ninę pomiędzy czarnymi plamkami które powstały prawdopodobnie przez to że szybko wstałam z łóżka. Może za szybko.
- Cześć - przywitała się z uśmiechem. - Masz gości.
- Kogo ? - zapytałam wtulając twarz w poduszkę.
- Nas - usłyszałam w odpowiedzi rozbawione głosy. Podniosłam głowę i zobaczyłam Dianę, Michael'a, Lucy i Andre. Uśmiech od razu zagościł na mojej twarzy gdy wszyscy rzucili się na łóżko by mnie przytulić.
- Ale ... Jak ? Co wy tu robicie? - ze zdziwienia nie mogłam dobrać odpowiednich słów. Położyli się koło mnie. Diana położyła głowę o mój brzuch. Andre oparł się o moje nogi. Lucy wtuliła się w niego. A Michael... Jak to on położył się koło mnie opierając nogi na brzuchu Diany i Andre. Ten to ma wygodnie. Do tego Nina usiadła tak że opierała się o mnie a nogi miała na Michałku.
- Po prostu się stęskniliśmy. Przy okazji to był dobry powód do przyjechania do Polski - wyjaśniła Diana.
- Niespodzianka - zawołał Niall wchodząc a raczej wbiegając do pokoju.
- Ale... Ale jak to ? - zdziwił się Harry stając w drzwiach i patrząc na nas.
- Uwaga - zawołał Liam ale no już było za późno... Liam i Louis nie zdążyli wyhamować wbiegając do pokoju. Wpadli na Harrego i Nialla po czym cała czwórka runęła na podłogę. Wybuchnęliśmy śmiechem. Do pokoju weszła Daniell a za nią Eleanor omijając chłopców ze śmiechem.
- Jak dzieci - stwierdziła El. Dziewczyny podeszły do mnie i uważając by nie przewrócić się na leżących na mnie przyjaciół ucałowały mnie w policzek na przywitanie po czym zrobiły to samo do innych. Też się położyły.
- Chcieliśmy być tak wyjątkowi i zrobić ci niespodziankę - zasmucił się nadal leżąc na reszcie Liam. Jedynie obrócił się na plecy uniemożliwiając wstanie chłopakom. Musiało mu być wygodnie. Co nie można powiedzieć o leżących pod nim.
- Za to zrobiliście wyjątkowe wejście - zaśmiałam się. Szczerze mówiąc ledwo co oddychałam przez Ninę, Dianę i Andre. Trochę mnie przygniatali.
- Li! Wstawaj! Jesteś trochę ciężki - zawołał Harry próbując jakoś wyjść jednak z marnym skutkiem.
- I kto to mówi - oburzył się leżący na samym dole Niall. Jednak Liam nie wyglądał jakby mu się spieszyło.
- Spójrz na pozytywy. Przynajmniej cieszmy się że nie Nialler na nas leży - stwierdził Louis.
- Ej - odezwał się farbowany blondynek.
- Wtedy już byśmy nie żyli - zaśmiał się Harry a wszyscy oprócz niebieskookiego mu zawtórowali.
- Ej - ponownie dał o sobie znać. Dał radę jakimś cudem się spod nich wyczołgać po czym obdarzył wszystkie dziewczyny w tym mnie pocałunkiem w policzek.
- Przecież my się już witaliśmy - stwierdziła El.
- Ale każdy powód by was całować jest ważny - zaśmiał się Niall na co wszystkie dziewczyny westchnęły jaki jest słodki i kochany. Po prosty serce mięknie. Czy istnieje więcej takich chłopaków na świecie ? Teraz wszystkie chciałyśmy się w niego wtulić. Jednak głos zabrał Lou i chciałyśmy zobaczyć co zrobi więc się nie ruszyłyśmy.
- Ej będę zazdrosny - zawołał Lou zrzucając z siebie Liam'a. Podszedł do swojej dziewczyny żartobliwie odpychając Nialla i pocałował ją w usta. Później podszedł do pozostałych dziewczyn i również je pocałował ale w policzek. Tak również uczynił Harry i Liam. Wszyscy położyli się pomiędzy nami a ja poczułam że robi mi się coraz to ciężej. Niall przeszedł pomiędzy wszystkimi prawie się przewracając kilka razy i położył się od ściany. Dziwię się że się tam zmieścił skoro akurat tam było tak mało miejsca. A dobra jednak odwołuje. Praktycznie leżał na mnie to co się dziwić ?
- Bylibyśmy wcześniej gdyby nie Niall - stwierdził Harry.
- To przez Angelę - dodał blondyn a ja lekko się uniosłam by na niego spojrzeć. - Dałaś mi tą czekoladę.
- Tak a on zaczął się drzeć koło każdego sklepu że chce jeść i musieliśmy zrobić krótką przerwę - opowiedział Liam.
- Byłeś głodny ? - zapytałam głaszcząc go po głowie a on jeszcze bardziej się we mnie wtulił. Pokiwał głową na ''tak''. - A oni nie chcieli się zatrzymać ? - Znów ta sama odpowiedź. - Oj biedactwo. Niedobrzy jesteście. Jak mogliście od razu się nie zatrzymać ? - zwróciłam się do chłopców z wyrzutem. Jak można tak robić? To przecież Niall... Wszyscy ledwo powstrzymywaliśmy się od śmiechu ale dla Niall'ka staraliśmy się zachować powagę.
- Tak jakoś wyszło - stwierdził Hazza.
- Po za tym on jest zawsze głodny - dodał Li.
- Wcale że nie - oburzył się Niall.
- Niby kiedy nie ? - zapytał Andre. Już na tyle dobrze się wszyscy znamy że nawet on wie że Niall zawsze jest głodny.
- Kiedy śpię - farbowany blondynek wystawił mu język.
- Nie byłbym taki pewien - odezwał się Lou.
- Cicho tylko czasem mi się to zdarza ale nie myszą o tym wiedzieć - powiedział głośnym szeptem. Wszyscy znów się zaśmialiśmy.
- Niestety ale byliśmy pierwsi - pochwaliła się Diana.
- One Direction zero my jeden - zawołała uradowana Lucy.
- Oj zmieni się ten wynik - oznajmił Styles.
- To jak będziemy cały dzień tak siedzieć czy idziemy gdzieś ? - zapytała Nina wstając. Wszyscy zrobili to samo.
- Muszę się tylko przebrać i idziemy - wyjęłam z szafy ubrania i poszłam do łazienki. Szybko się ogarnęłam i już byliśmy w drodze do... Sama nie wiem dokąd. Szliśmy przed siebie. W końcu dotarliśmy na pusty plac zabaw. Postanowiliśmy się tam zatrzymać. Dzień był upalny. Wszyscy mieliśmy okulary przeciwsłoneczne.
- Jej - zawołał Niall huśtając się.
- Dziecko - zawołałam na co się zatrzymał.
- Siadaj - poklepał swoje kolana.
- Nie dzięki - odmówiłam.
- No nie wstydź się - złapał moją rękę i przyciągnął tak że usiadłam mu na kolanach. - No i teraz przynajmniej ci wygodnie kochanie - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek.
Od razu zaczął się ponownie huśtać.
- Za to kochanie to cie zabiję później - krzyknęłam łapiąc się go mocno.
- Jakie to uroczę - zaśmiali się pozostali.
- Ja też tak chce - oburzyła się na żarty Daniell.
- Dla ciebie później znajdę chwilkę kotku - powiedział Niall.
- Nie chciałam do ciebie - zaśmiała się dziewczyna.
- No niech będzie. Chodź tu skarbie - Liam pokazał jej by usiadła na jego kolanach. Również zaczęli się huśtać.
- Niall proszę cię nie rób tak - zawołałam gdy zaczął się odchylać do tyłu.
- Jak dama prosi to nie wolno odmawiać - przestał. Trzymał mnie mocno. W jego ramionach czułam się bezpiecznie. Zupełnie zapomniałam o kłopotach. Żyłam chwilą pierwszy raz od jakiś trzech tygodni. - Zaraz mnie udusisz - stwierdził. Poluzowałam uchwyt. Wszyscy ciągle się śmiali.
- Mam ochotę coś zjeść - stwierdziłam.
- Nareszcie nie ja - ucieszył się blondynek.
- I mamy uwierzyć że nic nie chcesz zjeść ?- zapytała Lucy.
- Ok to my idziemy do sklepu a Nialler tu zostaje - zaśmiał się Harry wstając z ziemi.
- Chyba śnicie - niebieskooki zeskoczył z huśtawki łapiąc mnie bym nie upadła. Zareagowałam piszcząc. Zaczęli się śmiać.
- To nie było śmieszne - pogroziłam i palcem nadal trzymana przez Nialla. Dopiero przed drzwiami sklepu mnie postawił. Wszyscy kupiliśmy lody plus jeszcze kilka paczek czipsów i pepsi. Idąc wzdłuż ulicy napotkaliśmy dzieci idące wraz z nauczycielkami ze świetlicy na plac zabaw.
- Sandra - zawołali chórem i podbiegli by mnie przytulić. Wszystkich wyściskałam i przywitałam się z paniami. W końcu ruszyliśmy dalej.
- Chyba cię kochają - stwierdził Niall.
- Chyba? To mało powiedziane. Te dzieci ją uwielbiają - zaczęła Nina. - Jest dla nich jak...
- Wy dla Directionerek - dokończył Andre kiedy blondynka nie wiedziała co powiedzieć.
- Właśnie tak - potwierdziła.
- Oj przesadzacie. Po prostu mnie lubią - zaśmiałam się.
- Cześć Sandra - przywitała się trochę sepleniąc mała dziewczynka idąca ulicą.
- Cześć Magdzia - odpowiedziałam i odwzajemniłam uścisk. To jedna z moich ulubienic. Złapała mamę za rękę i poszły dalej.
- Do tego zna ich wszystkich imiona - dodała Nina.
- Ale skąd wszystkich znasz ? - zdziwił się Niall.
- Ze świetlicy. Pomaga tam czasem. Dzieci ledwo co jak ją poznają to nie widzą poza nią świata - zaśmiała się moja kuzynka.
- Wiadomo czemu - farbowany blondyn pocałował mnie w policzek.
- Ej ja tu jestem - przypomniałam czując że się rumienię. Zjedliśmy lody które już ledwo co trzymały się na patykach przez pogodę.
- Może krótka przerwa ? - zaproponował Harry widocznie już zmęczony.
- Już lubię Polskę - przyznał Lou. - Możemy sobie tu normalnie chodzić a ludzie nas nie poznają.
- Bo nikt nie wie że gdzieś wyjechaliście. Dla fanów nadal jesteście w Londynie - stwierdziła Daniell.
- Po za tym mało co osób spotkaliśmy - zaśmiał się Li.
- Chwila spokoju - uniósł oczy ku niebu loczek. Na co się roześmialiśmy. Usiedliśmy na chodniku w cieniu drzew. Mają racje mało tu ludzi. Wszyscy albo są w pracy albo przez upał w domu. Po za tym prowadzę ich drogami gdzie rzadko kogoś się spotyka.
- A teraz sweet zdjęcie - powiedział Niall. Zobaczyłam że Nina trzyma telefon. Podszedł do mnie i dał mi buziaka. Później do blondynki odebrał swoją własność. - Oooo... Jakie śliczne. Wstawię na Tweeterze i może jeszcze na fb - chwilę porobił coś w telefonie. - No niech się cieszą wstawię na naszą stronkę.
- Pokaż - rozkazałam. Zaśmiałam się widząc nasze zdjęcie.
- Ale fajnie - zawołali przekazując sobie telefon.
- Na prawdę do siebie pasujecie - stwierdził Harry.
- Autobus - zauważyłam.
- Co powiecie na wycieczkę ? - zapytała Nina. Pokiwaliśmy głowami.
- To biegniemy - oznajmiłam i wszyscy jak najszybciej biegliśmy w stronę przystanku. Autobus nas wyprzedził kilka metrów przed nim ale kierowca był tak miły że zaczekał. Niall chciał podejść do niego widocznie kupić bilet ale go zatrzymałam.
- Dziękujemy - podziękowałam podnosząc przy okazji trochę rękę a mężczyzna kiwnął głową i się uśmiechnął. - Siadaj - rozkazałam blondynkowi. Zajęli cały tył. Podeszłam do automaty i policzyłam ich. Upewniłam się czy na pewno tylu ich jest. Miałam utrudnione zadanie ponieważ ciągle zmieniali miejsce. Na szczęście byliśmy tylko my i kierowca. Wcisnęłam 12 razy przycisk i wrzuciłam monety. Chwilkę zajęło mi kasowanie biletów. Na wszelki wypadek kupiłam godzinne. Nie wiadomo gdzie nas poniesie. Napisałam do mamy by się o nas nie martwiła.
- Nie zgubcie - powiedziałam rozdając im bilety.
- Ale ekstra - powiedział Niall próbując przeczytać napisy. Zaśmialiśmy się.
- Gdzie wysiadamy ? - zapytałam Niny.
- A gdzie jedziemy ? - odpowiedziała pytaniem.
- Rynek ?
- Ok - zgodziła się.
- Wstajemy - oznajmiłam. Ustawiliśmy się przy drzwiach. Niall wychodząc prawie się przewrócił. Zwrócił tym uwagę wielu osób. Na szczęście nikt ich nie poznawał. Może to dlatego że nikt by się nie spodziewał One Direction w Polsce. A do tego w Kielcach. No trudno. Mamy szczęście.
- Trochę więcej ludzi - zauważył Li kiedy szliśmy wzdłuż ulicy Sienkiewicza.
- Tak trochę więcej - zaśmiałam się.
- Większość jest jeszcze w pracy - zauważyła Nina.
- Tak w ogóle to która jest godzina? - zapytałam.
- Po 15 - odpowiedział mi Andre.
- Już tak późno ? - zdziwiłam się. Szliśmy w grupce. Pokazaliśmy im kilka fajnych miejsc robiąc sobie zdjęcia. Przy okazji posłuchaliśmy jak jakaś dziewczyna śpiewa piosenkę One Direction grając na gitarze. Niall poprosił mnie żebym spytała czy ich lubi.
- Oczywiście - odpowiedziała z uśmiechem.
- Cześć - przywitał się Niall po angielsku zdejmując okulary.
- O mój Boże - zaczęła prawie krzyczeć.
- Cii - uciszyłam ją. - Nikt nie może wiedzieć że tu są - uśmiechnęłam się przyjaźnie.
- Nie mogę w to uwierzyć - oczy jej świeciły. - Mogę prosić o autograf? - przetłumaczyłam im to choć nie zbyt dosłownie. Brzmiało to mniej więcej tak: ''dajcie jej autograf". Nie miała kartki więc złożyli podpis na jej gitarze. Chyba zawsze noszą przy sobie markery. Zrobiłyśmy jej z nimi zdjęcie. Ludzie chyba nie zwracali na nas większej uwagi wtedy pewnie pomyśleli że jesteśmy tylko znajomymi dziewczyny. W sumie tak to wyglądało.
- A wy mi się podpiszecie? - zapytała mnie i Ninę. Spojrzałyśmy po sobie.
- Ale my nie jesteśmy nikim ważnym - zaśmiałam się.
- Ty jesteś Angela dziewczyna Nialla - powiedziała a mnie zamurowało. - A ty pewnie Nina dziewczyna Harrego. Jesteście świetne. Fajnie że chłopaki mają takie dziewczyny jak wy. Ostatnio moja koleżanka zaczęła pisać o was bloga.
- Jakiego ? - ta dziewczyna nie przestaje mnie zadziwiać. Wzięła swój telefon a my stanęłyśmy obok.
- Wyślesz mi linka ? - zapytałam a ona pokiwała głową. Napisałam jej mój e-mail i pożegnaliśmy się przytulając. Obeszło się bez naszych autografów. Dziewczyna dziękowała nam przy okazji. Poprosiłyśmy żeby nie mówiła przynajmniej do jutra że nas spotkała bo chłopcy chcieli by mieć chwile spokoju. Oczywiście się zgodziła. Poszliśmy dalej.
_____________________________________________
Czytasz = komentuj
Ładnie proszę o komentarze <3
Ładnie proszę o komentarze <3
Dzisiaj troszkę się rozpisałam. Mam nadzieję że się podoba :*
Kocham was! Pa.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz